3 czerwca 2026

Mylingar – Út [2026]

Mylingar - Út recenzja reviewU zespołów parających się muzyką ekstremalnie ekstremalną po paru latach generowania dość jednorodnego hałasu często pojawia się chęć zrobienia czegoś inaczej, wyjścia poza dotychczasową formułę i poeksperymentowania – jakby wyczerpały im pomysły na takie granie albo zwyczajnie się nim znudziły. Właśnie wtedy dają sobie dłuższą chwilę na wymyślenie siebie na nowo, zmianę podejścia do słuchaczy, badania w grupach fokusowych i tym podobne dyrdymały, które później są podciągane pod kategorię „rozwój”. Z radością spieszę donieść, że Mylingar do takich kapel się nie zaliczają, a ich trzeci pełny krążek jest potwierdzeniem konsekwencji w dążeniu do totalnego i niekoniecznie kontrolowanego chaosu.

Każdy, kto choć raz miał styczność z tym szwedzkim projektem, powinien doskonale wiedzieć, czego można było oczekiwać po Út, bo Mylingar od początku grają w zasadzie to samo, z każdym kolejnym materiałem przesuwają tylko granice intensywności. Ta płyta to 42 minut (odliczam 3 minuty ambientów na końcu „Neðan”) bezkompromisowej death/blackowej jazdy na granicy selektywności, w której próżno szukać jakichkolwiek zmiękczaczy czy subtelności, albo w ogóle punktu zaczepienia. Pomimo upływu prawie siedmiu lat od wydania „Döda Själar” Szwedzi ani nie złagodzili brzmienia, ani nie wyprostowali muzyki, żeby wyjść z nią do ludzi – konfrontacja z Út może, a nawet powinna fizycznie męczyć, jeśli nie odrzucać. Jakże miła to odmiana po ostatnich krążkach Portal, Altarage czy Impetuous Ritual, które tego… no, wpadają w ucho…

Co oczywiste, Út wcale nie sprowadza się do kopiuj-wklej z poprzednich płyt, choć dla postronnych słuchaczy właśnie tak może brzmieć. Jak dla mnie Mylingar tym razem mocniej uwypuklili w swojej twórczości kontrasty: szybkie partie są naprawdę zajebiście szybkie, zaś wolne — których jest zaskakująco sporo — wgniatają jak nigdy przedtem. Te gwałtowne zmiany w najmniej oczywistych momentach – nagłe zrywy i przejścia do mielonki sprawiają, że materiał cały czas mutuje, a niczym nieskrępowana brutalność rozsadza go od środka. Także wokale wydają mi się na Út dziksze i bardziej odpychające, choć może nie do końca skoordynowane z muzyką; cóż – miała być ekstrema, to jest ekstrema. Ponadto w obraną przez Mylingar konwencję wpisuje się bardzo szorstkie i kaleczące brzmienie, w którym czuć jakiś posmak industrii, noise’u czy innego odhumanizowanego cholerstwa.

Mylingar może i (jeszcze) nie są bezkonkurencyjni w swojej niszy, ale na pewno stanowią wartościową i godną sprawdzenia alternatywę dla wielu większych i bardziej rozpoznawalnych nazw, które w pewnym momencie odpuściły z radykalizowaniem swojego przekazu albo dotarły z nim do ściany.


ocena: 8/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/mylingar

5 komentarzy:

  1. hellalujah :::

    Tak to jest, jak się nieuważnie czyta.
    Byłem przekonany, że za tą „ekstremalną ekstremalnością” kryje się czwarta generacja Marduka.
    Matecznik Szwecja odpowiednio ubrała w całość tę koncepcję.
    No i już na początku płyty pojawiło się pytanie, „co do chuja?”.
    I odczucie, „dobrze, że jednak nie”.
    Wiadomo, zerknąłem na reckę jeszcze raz.
    „Jakże miła to odmiana po ostatnich krążkach Portal, Altarage czy Impetuous Ritual, które tego… no, wpadają w ucho… „
    Aha, no tak. To mi umknęło.
    Nie przepadam za żadną z tych trzech kapel, ale „Út” jest kurwa naprawdę spoko.
    Tak na dzień dobry, jest coś w tym z Autopsy. Waląca w mordę bezpośrednść.

    Na fali ostatnich recenzji na CD, muszę wspomnieć o Bestia Arcana.
    • debiut (To Anabainon ek tes Abyssu ) sporo ambientu – zajebista płyta
    • druga (Holókauston ) mniej ambientu – zajebista płyta 2

    \m/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz wspominać, mam ich w głowie i na półce i na pewno kiedyś coś skrobnę :]

      Usuń
    2. hellalujah :::

      No to czekam :)

      Usuń
    3. To poczekasz, bo teraz nie byłoby niespodzianki. Za to będą inne...

      Usuń
  2. hellalujah :::

    Ta, jak tylko kliknąłem, to już wiedziałem, że tak będzie :)
    No cóż.
    To nie była prośba o recenzję, tylko cynk :)

    OdpowiedzUsuń