Kilkadziesiąt sekund tajemniczego intra, a potem 33 minuty jazdy takiej, że jednym podmuchem zrywa gacie przez głowę, zostawiając delikwenta tylko w pożółkłych majciorach. Porywające riffy, świetne solówki (w tym jedna gościnnie zagrana przez Jamesa Murphy), dudniący bas, perkusyjna kanonada i mocny ryk wokalisty. Już pierwsza konfrontacja fana klasycznego death metalu z Retribution przynosi jakże prostą konstatację, że oto mamy do czynienia z zespołem i płytą z najwyższej półki. Skoro wyżej pojawił się przymiotnik „klasyczny”, to usłyszymy oczywiście wpływy thrash’u, w tym przypadku przede wszystkim Slayera, co objawia się w licznych melodiach („słodzenia” bezproblemowo uniknięto), jak również w typowej dla Zabójców zabójczej motoryce. Nie ma się co oszukiwać – słuchając Retribution nie raz zaleci krańcowo kultowym „Reign In Blood”, ale nie jest to jakieś specjalnie nachalne, tudzież bezczelne, więc sam trudności z tego powodu robił im nie będę. Muza jest ponadto bardzo agresywna, dynamiczna, szybka i naszpikowana amerykańską brutalnością. Gitarzyści Malevolent Creation, Phil Fasciana i Rob Barrett, przy okazji tego albumu najwyraźniej posiedli niezwykłą moc (czyżby to zasługa „leczniczych” ziółek?) komponowania utworów… za krótkich – nawet najdłuższy na płycie „Coronation Of Our Domain” (5:06) kończy się przedwcześnie. I o to, kurwa, chodzi! Po wybrzmieniu ostatniego dźwięku pozostaje bowiem pieprzony niedosyt, domagający się jak najszybszego zaspokojenia. I tym sposobem obcowanie z Retribution staje się dla słuchacza czymś w rodzaju death metalowej mantry.
ocena: 9/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/malevolentcreation
inne płyty tego wykonawcy:
podobne płyty:
- BRUTALITY – Screams Of Anguish
- DEICIDE – Legion
- MORBID ANGEL – Covenant
- RESURRECTION – Embalmed Existence
- RUDESoul Recall
Wielu by mnie za to zajebało, ale płyta zbyt wychwalana. Niby spoko, ale strasznie wieje nudą, utwory są bardzo mało charakterystyczne, też poziom utworów: między Eve (najlepszy kawałek), a Coronation (najsłabszy kawałek) jest bezdenna przepaść
OdpowiedzUsuńsłusznie zauważyłeś w pierwszym zdaniu - ja co prawda nie posunąłbym się aż tak daleko, ale karny ku..as to się należy. dla mnie 10/10
UsuńDawniej w w tych "właściwych czasach" niedocenialem (z resztą nie tylko ja) tego zespołu ale też znałem tylko Ten Comandments. Po 30 latach posłuchałem na dobrym sprzęcie Retribution i opadła mi szczena. A to że nie ma charakterystycznych czyli zapamiętywanych utworów to fakt ale tej płyty trzeba słuchać w całości bo nie ma tu prosto wpadających przebojów jak u Morbid Angel. Trochę jak jazz. Jazzu się słucha w całości bo nie ma tam oczywistej struktury jak przede wszystkim frernjqzz który nawet dla fanów normalnego jazzu to jazgot.
OdpowiedzUsuńOjjjj, no nie wiem, nie wiem. Fakt, że płyta nie należy może do najłatwiejszych, ale hiciorów jest tu zatrzęsienie: Slaughter of Innocence, Coronation of Our Domain, Monster, Eve of the Apocalypse, Systematic Execution.... Nic się nie zestarzały i na żywo koszą równo z głową.
Usuń