Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty

8 marca 2018

Ataraxy – Where All Hope Fades [2018]

Ataraxy - Where All Hope Fades recenzja okładka review coverDebiut tej hiszpańskiej załogi spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony krytyków i słuchaczy — czemu nie ma się co dziwić, bo to fajna płyta — toteż naiwnie sądziłem, że muzycy zepną poślady i szybko uderzą z krążkiem numer dwa, żeby wykorzystać wzmożone zainteresowanie zespołem. Nic bardziej mylnego, bo z takich czy innych powodów kwartet nagrał "Where All Hope Fades" dopiero pod koniec 2016, a Dark Descent wypuściła go na początku tego roku. Tak długie przerwy/opóźnienia zdecydowanie nie służą kapelom, które nie są jeszcze odpowiednio znane – niektórzy fani o nich zapomną, inni natomiast napompują balon oczekiwań do jakichś pojebanych rozmiarów. Ataraxy stali się ofiarą tej drugiej grupy – lista życzeń i wymagań była spora, jednak nie jestem przekonany, że Hiszpanie w pełni im sprostali. Na pewno nie stworzyli słabizny, bo "Where All Hope Fades" słucha się więcej niż dobrze, aaale... nieco inaczej sobie ten album wyobrażałem. To, co mnie najbardziej rzuciło się w uszy, to znaczące stonowanie brzmienia i samych kompozycji w stosunku do agresywnego przecież debiutu. Ma to zapewne związek z mocniejszym zaakcentowaniem wpływów doom metalu – w wyniku tych zmian utwory Ataraxy stały się spokojniejsze, wolniejsze (wolniej, jeśli w ogóle, się też rozkręcają – 'A Matter Lost in Time' zdaje się wygasać już w połowie), no i momentami są dość rozwlekłe, a przez to nie ekscytują tak jak te z "Revelations Of The Ethereal". Ponadto zauważalnie więcej uwagi poświęcono tu melodiom, jednakże, co tu ściemniać, nie wszystkie są na tyle udane, żeby uczynić płytę wyjątkowo chwytliwą czy porywającą. Jak dla mnie na "Where All Hope Fades" trochę za rzadko do głosu dochodzi ekstremalne (a przynajmniej zadziorne) oblicze zespołu, więc materiał nie ma ani ciężaru ani siły uderzeniowej poprzednika, i to nawet mimo tego, iż wokal Javiego stał się jeszcze bardziej vandrunenowski. W rezultacie otrzymaliśmy album stosunkowo przyjemny i niezaprzeczalnie łatwy w odbiorze, a jednocześnie niekładący na łopatki.


ocena: 7,5/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/pages/ATARAXY/281047751876
Udostępnij:

4 marca 2017

Wormed – Planisphærium [2003]

Wormed - Planisphærium recenzja okładka review coverWormed to w tej chwili niekwestionowani liderzy hiszpańskiego death metalu, a przy okazji jeden z nielicznych (jeśli nie jedyny) tamtejszych zespołów, który jest wzorem do naśladowania dla wielu młodych brutalistów okupujących piwnice całego świata. Ten status nie wziął się naturalnie znikąd. O ile jeszcze ich demówki nie były czymś wyjątkowo powalającym, to już wybuchowy debiut "Planisphærium" — jak na największy wyziew z tej części Europy przystało — ostro namieszał w łepetynie niejednego maniaka czystej ekstremy. Wprawdzie mnie ta płyta nie sprowadziła do parteru ani za pierwszym ani za setnym przesłuchaniem, ale nie potrafię przejść obok niej obojętnie, bo zawiera naprawdę porządną dawkę chaotycznego nakurwiania na najwyższych obrotach. Przy okazji tego całego zgiełku warto zwrócić szczególną uwagę na duże umiejętności techniczne Hiszpanów, a już zwłaszcza perkusisty. To właśnie dzięki nim już na dość wczesnym etapie zespół mógł wymiatać baaardzo brutalny stuff będący w głównej mierze wypadkową wczesnego Cryptopsy (czyli do "None So Vile") i Disgorge. Do tej podstawy dorzućcie jeszcze fascynacje Devourment (w wolnych partiach) i Cannibal Corpse z okresu "The Bleeding", a mniej więcej będziecie mieli pojęcie o tym, jak wygląda uprawiany przez Wormed styl – bulgotliwy, nisko strojony i mocno pokombinowany death metal. Natomiast pojęcie o jego intensywności zyskacie, gdy zbierzecie do kupy wszystkie wspomniane kapele i przyspieszycie je przynajmniej dwukrotnie... "Planisphærium" to prawdziwy huragan, który przez 25 minut — bo tyle trwa ten krążek — miota słuchaczem jak Szatan, pozostawiając delikwentowi jedynie 14 sekund (tyle ma przerywnik 'Fragments') na złapanie oddechu tudzież równowagi. To jeden z tych albumów, na których naprawdę słychać młodzieńcze ambicje zespołu, by być tym najszybszym, najbrutalniejszym i najbardziej technicznym, z jakim odbiorca kiedykolwiek miał styczność. Nie mam przy tym wątpliwości, że za sprawą "Planisphærium" dla wielu Wormed właśnie takim się okazał. Wszak siła uderzeniowa 'Geodesic Dome', 'Planisphærium' czy 'Pulses In Rhombus Forms' jest niezaprzeczalna. Fani Opeth powinni koniecznie sprawdzić te utwory – od nich może się im tylko polepszyć!


ocena: 7,5/10
demo
oficjalna strona: www.wormed.net
Udostępnij:

23 sierpnia 2012

Karlahan – A Portrait Of Life [2009]

Karlahan - A Portrait Of Life recenzja okładka review coverW intrze jakiś koleś mówi, że dźwięki, których zaraz doświadczymy, zostały stworzone, by wywołać uczucie euforii... Powiedzcie mi, moi mili, jak po takim początku można potraktować zespół poważnie i bez złośliwości? No jak?! Gdyby taki tekst znalazł się na płycie Immolation albo Sadist, to rozumiem, ale tu mamy do czynienia z jakimiś anonimami. Do tego z Hiszpanii, co wcale mi nie poprawiło humoru, bo w kwestii metalu ten kraj to jakieś nieporozumienie. Żeby mnie dobić, te pięknie opalone chłopaki grają zlepek lajtowego niby-blacku (czyli trochę wrzeszczą, ale nie za głośno), podciąganej chyba pod średniowiecze folkowizny, symfoników a’la bajki Disney’a i powerowych przytupów. Innymi słowy – ugładzone, ładne, melodyjne, proste i zupełnie niezajmujące pitolonko, którym z pewnością zachwycone będą dziewczynki wciskające swój ponadnormatywny tłuszcz w gorsety i szukające gładkich chłopców w bractwach rycerskich. W związku z powyższym "A Portrait Of Life" może być ostatnią deską ratunku dla chłopców z fryzami na pazia, którzy pragną wyrwać jakiegoś kaszalota w sukni po prababci. Nikomu normalnemu jednak bym tego nie polecał. Grajcie w piłkę, napierdalajcie się pomidorami, ale metal zostawcie innym.


ocena: 2/10
demo
oficjalny profil MySpace: www.myspace.com/karlahan
Udostępnij: