Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019. Pokaż wszystkie posty

6 kwietnia 2019

Equipoise – Demiurgus [2019]

Equipoise - Demiurgus recenzja okładka review coverJeden rzut oka na rozbudowany skład tego projektu powinien wystarczyć, by co wrażliwsi wielbiciele progresywnego death metalu popuścili strużkę z radości. Magia takich nazw jak Beyond Creation, Hate Eternal, Vale Of Pnath, Inferi, First Fragment, Cosmic Atrophy, Zealotry, The Faceless czy Serocs robi swoje – po Equipoise po prostu trzeba spodziewać się wodotrysków z kosmosu. Zresztą spójrzmy prawdzie w oczy, tacy muzycy zbierają się do kupy tylko w jednym celu – żeby sobie powymiatać bez specjalnych ograniczeń. I wymiatają, och jak wymiatają! I to godzinę z okładem, przez co muzyka zespołu wcale nie staje się łatwiejsza do ogarnięcia dla nieprzygotowanego słuchacza. Przy takim nagromadzeniu wpływów i pomysłów, z jakim mamy do czynienia na "Demiurgus", nawet kilka wnikliwych przesłuchań to za mało, żeby wyłapać choćby część tego, co ekipie Equipoise chodziło po głowach. A chodziły różne rzeczy, w dodatku coś mi się wydaje, że każdy z muzyków (a przynajmniej ci, którzy mieli najwięcej do powiedzenia przy produkcji) miał z lekka odmienną wizję tego, jak powinna wyglądać i brzmieć ta płyta. Stąd też wciśnięto tu wszystko, co jest w jakiś sposób ambitne i skomplikowane: progresywny i techniczny death metal, neoklasyczne pasaże, flamenco, jazz, klawiszowe kosmosy... Mają rozmach skurwiesyny! Różnorodności nie można "Demiurgus" odmówić, eklektyczności również, szkoda tylko, że nie zawsze wymienione przeze mnie elementy/wpływy są spójne i odpowiednio się zazębiają, a całości brakuje jakiejś myśli przewodniej. Innymi słowy album nieco kuleje od strony kompozytorskiej i nie przyciąga należycie uwagi. Nie dziwi mnie to jednak, bo — jak już wspomniałem — takie projekty jak Equipoise powstają po to, żeby każdy zaproszony mógł się do woli wytrzepać; inne kwestie są drugorzędne, o ile w ogóle są brane pod uwagę. Utwierdza mnie w tym szczególnie długaśna lista gości (oczywiście nie mogło wśród nich zabraknąć Christiana Münznera), którzy dorzucili na krążku coś od siebie, aż 6 pełnoprawnych instrumentali oraz dwa ośmiominutowe utwory do granic absurdu wypakowane popisami: 'Cast Into Exile' (23 solówki) i 'Dualis Flamel' (24 solówki, przy okazji wcisnęli tu najlepszy riff) – ktoś wspominał o rozmachu? Stąd też "Demiurgus" to przede wszystkim (a może wyłącznie?) gratka dla wielbicieli szaleńczego przebierania paluchami. Innych taka gimnastyka raczej nie ruszy.


ocena: 7/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/PoiseOfficial/

podobne płyty:

Udostępnij:

29 marca 2019

Rotting Christ – The Heretics [2019]

Rotting Christ - The Heretics recenzja okładka review coverNie sądziłem, że Sakis będzie w stanie mnie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć... No i cóż, nie zaskoczył. Serio, po Rotting Christ nie należy się już raczej spodziewać — ani od nich wymagać — niczego ponad to, co z umiarkowanym powodzeniem klepią od prawie dekady. Nie ma w tym nic specjalnie odkrywczego, ale może to i nawet lepiej, wszak ostatnia duża niespodzianka w ich wykonaniu to "Aealo" – a mnie ciągle trzącha, gdy słucham tej płyty. "The Heretics" takich wstrząsów nie wywołuje, bo nie zawiera żadnych niepotrzebnych dodatków ani niezrozumiałych eksperymentów. Żeby była jasność – takich zrozumiałych także nie; w ogóle niczego do dorobku Greków nie wnosi, chyba że w kwestiach lirycznych, ale to akurat na odbiór płyty nie ma najmniejszego wpływu. W tych dziesięciu utworach mamy do czynienia jedynie ze sprawdzonymi (wielokrotnie) schematami, dość przewidywalnymi strukturami i znajomą atmosferą: dużo tu chórów, deklamacji, marszowego tempa i charakterystycznych melodyjnych riffów – taki Rotting Christ z czterech ostatnich albumów w pigułce. Szczęśliwie dla ewentualnych słuchaczy, owa piguła nie jest zbyt duża, więc łyknięcie jej za jednym zamachem nie powinno nikomu nastręczać problemów. Nade wszystko dlatego, że "The Heretics" wydaje mi się najbardziej strawnym i przekonywającym krążkiem Greków od czasu "Theogonia", choć jeśli chodzi o ogólny poziom, to oczywiście nie ma do niego startu. Niemniej jednak jest tu przynajmniej kilka kawałków, które zasługują na uwagę i które, jak sądzę, powinny na dłużej zagościć w setliście zespołu. Ja polecam zwłaszcza 'Vetryl Zlye' (takiego Rotting Christ mogę słuchać zawsze, nawet ten damski wokal mi podchodzi) oraz spory zestaw utworów z umiejętnie wplecionym mantrowaniem: 'The New Messiah', 'The Voice Of The Universe', 'Dies Irae', 'Fire, God And Fear' i 'Hallowed Be Thy Name' (wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z Iron Maiden), spośród których ten ostatni jest szczególnie posępny, jednowymiarowy i w ogóle się nie rozkręca. Właśnie dzięki takim numerom można ostrożnie założyć, że w przyszłości "The Heretics" będzie trafiać do odtwarzacza znacznie częściej niż trzy poprzedzające go płyty.


ocena: 7,5/10
demo
oficjalna strona: www.rotting-christ.com

inne płyty tego wykonawcy:




Udostępnij: