facebook

25 marca 2016

Fleshgod Apocalypse – King [2016]

Fleshgod Apocalypse - King recenzja okładka review cover
Kilka, może kilkanaście miesięcy temu Włosi przekonywali w wywiadach, że przystępując do pracy nad "King", obrali sobie za cel stworzenie albumu rozbudowanego, bombastycznego, doskonale łączącego symfoniczny rozmach i death metalowe wyziewy – takiego, który wyrywa słuchacza z butów i pozostawia go z rozdziawioną paszczą. Niestety, muzycy przecenili własne umiejętności i dość boleśnie wyjebali się na ambitnych planach. Wzięli dużo czego popadnie, wrzucili do jednego worka, wstrząsnęli, zamieszali i po prostu przedobrzyli. W rezultacie powstała płyta, która fanów poprzednich wydawnictw zupełnie nie ruszy, może ich co najwyżej wymęczyć tym, czego słuchać nie chcieli. Jednakowoż, mimo wszystko, ta sama płyta powinna zapewnić zespołowi całkiem przyzwoitą pozycję na najbliższym Wacken...

19 marca 2016

Alkaloid – The Malkuth Grimoire [2015]

Alkaloid - The Malkuth Grimoire recenzja okładka review cover
Dobrej Obscura’y nigdy za wiele. Nawet jeśli nie jest to Obscura. Alkaloid to kapela powołana do życia przez byłego perkusistę tej pierwszej – Hanessa Grossmanna, do której dokooptował całkiem zacny skład technicznie zorientowanych muzyków znanych z równie pokręconych kapel, takich jak Noneuclid, Necrophagist bądź Spawn of Possession. Przy takim składzie nie ma muzyki niemożliwej do zagrania, i tak rzeczywiście jest. Mimo wielu podobieństw do oryginału, muzyka Alkaloid ma swoje indywidualne sznyty. Jednak nie ma się co oszukiwać, że będzie to muzyka całkowicie oryginalna. Sporo z tego, co oferuje Alkaloid można, w mniejszym lub większym stopniu, znaleźć w każdej z wymienionych powyżej kapel. A także kilku innych, niewymienionych.

13 marca 2016

Megadeth – Dystopia [2016]

Megadeth - Dystopia recenzja okładka review cover
Jeśli mnie pamięć nie myli, ostatni raz, kiedy pierwszy odsłuch nowej płyty Megadeth wywołał u mnie refleksję pod tytułem "o kurwa", miał miejsce przy okazji leciwego (a wciąż zajebistego) "The System Has Failed". Przy "Dystopia" to miłe odczucie zupełnie niespodziewanie powróciło, mimo iż byłem nastawiony totalnie na nie. Raz, że po nieudanym "Super Collider" oczekiwałem kolejnego utytłanego w komercyjnym łajnie gniota, a dwa że wymienienie genialnego Brodericka na kolesia z jakiejś gówno wartej Angry było dla mnie czymś absurdalnie głupim, niezrozumiałym i pozbawionym jakichkolwiek logicznych podstaw. Jak się jednak okazało, Mustaine wiedział, co robi (co nie zmienia faktu, że w tłumaczeniach nieraz zapędził się z pieprzeniem głupot), bo "Dystopia" jest bezsprzecznie najmocniejszym materiałem Megadeth od wieeelu, czyli dwunastu, lat.

6 marca 2016

Sadist – Hyaena [2015]

Sadist - Hyaena recenzja okładka review cover
Podobno człowiek jest w stanie przyzwyczaić się niemal do wszystkiego. Ba, nie tylko przyzwyczaić, ale nawet polubić. Potrzeba jedynie czasu i wytrwałości. A czasami karabinu – vide syndrom Sztokholmski. Wspominam o tym dlatego, że nie do końca wiem jak ocenić (wysoko, kurwa! – przyp. demo) najnowsze dziecko legendy włoskiego grania, czyli oczywiście Sadista, zatytułowanego "Hyaena". Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że w grę wchodzą dwie opcje: (1) bardzo trudna miłość, bądź właśnie (2) przyzwyczajenie. Pozwólcie, że rozwinę. Pierwsze podejście do "Hieny" zakończyło się w połowie albumu, ponieważ nie dałem rady zdzierżyć już kolejnych dźwięków. Ale czegóż to nie robi się dla sławy i pieniędzy, więc po kilkudniowym odpoczynku przyszedł czas na kolejne podejście.