facebook

28 lipca 2017

Logic Of Denial – Aftermath [2017]

Logic Of Denial - Aftermath recenzja okładka review cover
Logic Of Denial mimo dużych chęci nigdy nie byli istotnym ogniwem włoskiego death metalu. Na swoje nieszczęście nie mogli tego zrzucić na niezrozumienie, światowy spisek czy brak szczęścia. Nie, po prostu zawsze prezentowali zbyt niski poziom, żeby ktokolwiek się z nimi liczył. Teraz Włosi powracają po czteroletniej przerwie ze swoim trzecim longiem, podzielonym na trzy 'rozdziały' "Aftermath". Udało mi się przebrnąć przez ten album kilkadziesiąt razy i nie mam wątpliwości, że to ich najlepszy, najbardziej dopracowany i kopiący materiał. Jednocześnie jestem nieświęcie przekonany, że nie przysporzy im ani wielkiej kasy ani nagłego wzrostu popularności – co najwyżej będą częściej brani pod uwagę jako lokalny support dla kogoś z wyższej półki. Tak to widzę.

12 lipca 2017

Aborted Fetus – The Art Of Violent Torture [2017]

Aborted Fetus - The Art Of Violent Torture recenzja okładka review cover
Po czterech krwistych ochłapach muzycy Aborted Fetus najwyraźniej poczuli potrzebę odświeżenia wizerunku i wyjścia poza przynajmniej niektóre schematy, którymi brutalny death metal (w tym ich własny) jest naszpikowany. Popracowali, pokombinowali i tak oto powstał "The Art Of Violent Torture" – krążek oryginalny, zaskakujący, w swoim gatunku niemal epicki. A tak już serio, to najnowszy materiał rosyjskiej ekipy zawiera co najmniej kilka elementów, których bym się w życiu po nich nie spodziewał, a które wyróżniają album na tle podobnych nośników hałasu. Wiadomo, niewiele trzeba, żeby zaznaczyć swoją odrębność w tak hermetycznym graniu, jednak Aborted Fetus i tak należy się pochwała za wykazane ambicje, bo nie tylko zaszaleli muzycznie, ale również zadbali o spójny liryczny koncept dotyczący wymyślnych metod tortur.

4 lipca 2017

Architect Of Seth – The Persistence Of Scars [2013]

Architect Of Seth - The Persistence Of Scars recenzja okładka review cover
Duet stojący za Architect Of Seth powinien prowadzić seminaria albo przynajmniej napisać poradnik pod tytułem "Jak za pomocą wizerunku robić mylne wrażenie i odstraszać potencjalnych klientów". Tak się bowiem składa, że już na pierwszy rzut oka "The Persistence Of Scars" to płyta z innej epoki, w dodatku takiej, o której wolałoby się już zapomnieć. Cuś takiego można było oglądać 20 lat temu na frontach austriackich, niemieckich i właśnie francuskich kapel bzyczących po piwnicach symfoniczny (czytać: z klawiszami) black metal z kompleksem Dimmu Borgir. Następna dająca do myślenia kwestia to fakt, że zespół tworzą tylko dwie, w dodatku mroczne, persony, z których żadna nie jest perkusistą. Nie wiem jak wam, ale mnie tyle informacji w zupełności wystarcza, żeby projekt tego typu obejść szerokim łukiem.