Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malta. Pokaż wszystkie posty

7 sierpnia 2019

Beheaded – Only Death Can Save You [2019]

Beheaded - Only Death Can Save You recenzja okładka review coverJestem po kilkudziesięciu starciach z "Only Death Can Save You" i muszę przyznać, że nie zostałem przez tę płytę zmieciony. Może obiecywałem sobie po tym materiale zbyt wiele, a może maltańskie komando zaliczyło drobny spadek formy. Obawiam się, że w grę wchodzi ta druga opcja, bo w szybkiej konfrontacji z "Beast Incarnate" nowy krążek nie robi aż tak dobrego wrażenia. To nie tak, że Beheaded nagrali gniota, bo mamy tu całkiem solidny ochłap death metalu mięcha, ale zgubili coś ze swojej tożsamości i mini-oryginalności. Innymi słowy taki album mogły nagrać setki kapel z całego świata.

W dużym stopniu jest to wina bardzo typowego brzmienia na poziomie "średnia krajowa", przy czym chodzi o nasz kraj, nie o Maltę. Całość nagrywał u siebie Davide Billia, jednak ostatecznej obróbki dokonano w Hertzu, stąd też rezultat przypomina wiele naszych zespołów, które w Białymstoku zjawiały się bez sprecyzowanej wizji i z nie za dużym budżetem. Naturalnie jest w tym ciężar, jest dużo dołu, ale selektywność całości pozostawia dużo do życzenia, a cykające-trzeszczące talerze skutecznie irytują.

Ubytki tożsamości słychać niestety również w samej muzyce. Jasne, Beheaded nigdy nie byli wizjonerami, ale z czasem dorobili się paru charakterystycznych dla siebie patentów. Natomiast na "Only Death Can Save You" w kilku miejscach dość poważnie zapędzili się z obcymi wpływami. Rozrzucone po całym materiale naleciałości Nile (ze środkowego etapu) mogę jakoś przeboleć, jednak zalatujący wstępem do 'O Father O Satan O Sun!' 'Gallows Walk' nieco mnie już drażni. Stężenie zapożyczeń mamy w 'Embrace Your Messiah', który w większej części aż za mocno przypomina walce w wykonaniu Cannibal Corpse. Tak na dobrą sprawę o tym, że mamy do czynienia z Beheaded, przypomina jedynie rozpoznawalny wokal Franka Calleja i dosłownie kilka riffów w stylu znanym z dwóch poprzednich krążków. Trochę to mało jak na tak doświadczony zespół.

Nie zmienia to faktu, że liderzy maltańskiego death metalu postarali się o kilkadziesiąt minut zawodowo zagranego łomotu – szybkiego, gęstego i brutalnego jak należy. Wspomniane już wyżej "setki kapel z całego świata" mogłyby być dumne z takiej płyty, w przypadku Beheaded pozostaje jednak niedosyt.


ocena: 7,5/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/BeheadedMT

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

22 marca 2017

Beheaded – Beast Incarnate [2017]

Beheaded - Beast Incarnate recenzja okładka review coverObawiałem się, że po kilku latach wydawniczej ciszy Beheaded stracą impet i w rezultacie, nawet z Brutal Dave’m za garami, będą mieli spore problemy z utrzymaniem poziomu przełomowego dla nich, a bardzo przecież dobrego "Never To Dawn". Jak się okazało, nie doceniłem potencjału maltańskich ekstremistów, bo wciąż wymiatają wprost wybornie, a przy okazji jeszcze wyraźniej zwracają się ku klasycznemu (czytać: z Florydy) podejściu do gatunku. "Beast Incarnate" od strony muzycznej jest zatem krążkiem co najmniej udanym, solidnie kopiącym po dupie i nade wszystko efektywnym. Żeby jednak nie było zbyt różowo, album nie może się pochwalić aż tak potężnym i wgniatającym brzmieniem jak poprzednik ani, co zrozumiałe, efektem WOW! związanym z dokonaną kilka lat temu rewizją stylu. "Never To Dawn" zaskakiwał, podczas gdy "Beast Incarnate" jest już tylko kontynuacją obranej wówczas drogi i tylu nowych doznań z sobą nie niesie, czego najlepszy przykład mamy w 'Punishment Of The Grave', który jak dla mnie jest kontynuacją 'Never To Dawn'. Dla niektórych problemem może być także nieco zmniejszony poziom brutalności (co po części ma związek z brzmieniem), ale to akurat materiał całkiem nieźle nadrabia sporą chwytliwością. W każdym utworze trafia się przynajmniej jeden wyjątkowo melodyjny riff, i chociaż to ciągle mało, żeby zrobić z Beheaded reprezentanta Malty do Eurowizji, to w ramach agresywnego death metalu płyta zyskała na rozpoznawalności, jest też przyjemniejsza (a przy okazji łatwiejsza) w odbiorze. Mnie tak podanego death metalu zawsze dobrze się słuchało, więc z kilkukrotnym wchłonięciem "Beast Incarnate" przy jednym posiedzeniu nie mam absolutnie najmniejszych problemów. Ta muzyka po prostu spełnia moje wymagania i bez wahania mogę ją polecić innym. Płyta jest dostatecznie zróżnicowana, żeby się nią szybko nie znudzić, umiejętności kompozytorsko-techniczne muzyków stoją na wysokim poziomie i przekładają się na zwarte aranżacje, a o popelinie czy koniunkturalizmie nie ma tutaj mowy. Death metalowy wykop bez udziwnień – niech to posłuży wam za rekomendację.


ocena: 8/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/BeheadedMT

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

20 czerwca 2014

Abysmal Torment – Cultivate The Apostate [2014]

Abysmal Torment - Cultivate The Apostate recenzja okładka review coverAbysmal Torment w ciągu kilkunastu lat scenicznej działalności dorobili się przyzwoitego grona zwolenników na całym świecie, ale cuś mi się wydaje, że z lekka przeceniają u nich głód swojej muzyki i ogólne oddanie. Maltańczycy postanowili bowiem wynagrodzić fanom pięcioletnią przerwę wydawniczą i na potrzeby "Cultivate The Apostate" skomponowali pełną godzinę brutalnych death metalowych tortur. W tym miejscu kark mięknie, a kolana się uginają, bo jak dobry by nie był ten materiał, jest go po prostu od zajebania, a odnosząc go ilościowo do średniej gatunkowej – dostaliśmy (przynajmniej) dwa albumy w cenie jednego. Promocja jak w Biedronce – oszczędność kasy i miejsca na półce, zastanawia mnie tylko, kto — nawet z najtwardszych zawodników — będzie w stanie wysłuchać "Cultivate The Apostate" od początku do końca z pełną uwagą, nie wyrywając się w międzyczasie do innych zajęć. Tym bardziej, że Abysmal Torment nie stosują tu żadnych trików nabijających czas: rozbudowanych introsów, przerywników czy kilkunastominutowych fragmentów ciszy przed 'ukrytymi' kawałkami – nie, zrobili aż trzynaście konkretnych numerów i w każdym napierają pozbawiony udziwnień, zwarty, stuprocentowo amerykański i odpowiednio techniczny brutal death metal. Warto przy tym zaznaczyć, że trzymają zaskakująco równy poziom przez całą płytę, ani na chwilę nie spuszczając z tonu. Mimo to udało mi się wychwycić aż trzy kawałki, które wybijają się nieco za sprawą bardziej chwytliwych riffów: 'Communion Of Ejaculation', 'Metamorphis Of The Maggots' i 'Amidst Your Scorched Barren Shrine'. Z góry jednak ostrzegam, że różnice między nimi a pozostałymi są naprawdę minimalne i nie ma sensu nastawiać się na jakieś symfonie urozmaiceń. Godzina takiego grania to nie w kij dmuchał i dlatego bez odpowiedniego podejścia i znaaacznej ilości wolnego czasu "Cultivate The Apostate" potrafi dość szybko zmęczyć i w konsekwencji zanudzić. I obojętnie jaki aspekt tego albumu byśmy rozpatrywali, czego byśmy nie wychwalali, wrócimy do jego objętości. Muzycy Abysmal Torment najwyraźniej chcieli tym kolosalnym materiałem uszczęśliwić wielu, ale raczej zawęzili krąg potencjalnych odbiorców, bo wyszła im płyta dla bardzo zdeterminowanych.


ocena: 7/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/abysmaltormentofficial
Udostępnij: