Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania. Pokaż wszystkie posty

5 lipca 2014

Die – Rise Of The Rotten [2010]

Die - Rise Of The Rotten recenzja okładka review coverDie, duński zespół o jednej z najmniej wyszukanych nazw na świecie, nie ma za sobą jakiejś wyjątkowo fascynującej historii. To zresztą mało powiedziane – ich biografię można w zasadzie skrócić do: powstali, wydali "Rise Of The Rotten", rozpadli się – nic, nad czym można by się długo rozwodzić. Choć nie do końca takie nic, bo debiutancki album tej formacji jest dość zajebisty i zasługuje na szczególną uwagę fanów agresywnego death metalu. Płytka ukazała się nakładem Unique Leader, jednak z najbardziej typowymi przedstawicielami tej stajni łączy ją tylko krwista rzeźnia, bo styl, w jakim jej dokonano już nie. Die mordują w sposób bardzo charakterystyczny dla kapel ze swojego kraju, przynajmniej dla głównych jej reprezentantów, a wpływy Panzerchrist (z wiadomych względów), Exmortem i Corpus Mortale są u nich bardzo wyraźne – czego absolutnie nie mam im za złe. Innymi słowy "Rise Of The Rotten" to esencja brutalnego duńskiego death metalu i każdy, kto zaliczył styczność z wymienionymi kapelami, powinien się z tym krążkiem zapoznać – uciecha gwarantowana. Die uprawiają muzykę zajebiście szybką (choć kilka średniotempowych riffów też im się trafiło, pewnie przez przypadek), bardzo intensywną, nienaganną technicznie i po duńsku (Tue Madsen...) brzmiącą. Do typowych składników takiej napierduchy (już samej z siebie niezwykle atrakcyjnej) panowie dorzucili sporo melodyjnych solówek, które: a) pozwalają gitarniakom zabłysnąć umiejętnościami; b) urozmaicają materiał i czynią go łatwiej przyswajalnym/rozpoznawalnym, bo na pewno nie lalusiowatym. Słucha się tego zajebiście i z dużym zaangażowaniem, tym bardziej, że płytka trwa optymalne 36 minut. Dla wielbicieli klasowego death metalu w niezbyt ambitnej otoczce "Rise Of The Rotten" to materiał jak znalazł!


ocena: 8,5/10
demo
oficjalna strona: www.executionroom.com

podobne płyty:

Udostępnij:

8 marca 2013

Corpus Mortale – Fleshcraft [2013]

Corpus Mortale - Fleshcraft recenzja okładka review coverAleż wydawnicze tempo narzucili sobie Duńczycy – "Fleshcraft" to ich (dopiero? aż?) czwarty, a trzeci wydany oficjalnie, długograj w ciągu 20 lat istnienia kapeli. Dobrze, że przynajmniej ilość nie idzie u nich w parze z jakością, bo inaczej byłoby naprawdę kiepsko. Zanim więc zaskoczą nas kolejnym albumem w okolicach 2020 roku, możemy należycie nacieszyć uszy nie byle jaką zawartością "Fleshcraft". Death metal w wykonaniu Corpus Mortale, jak pewnie niektórzy się orientują, to nie jest i pewnie nigdy nie będzie pierwsza liga europejskiego napierdalania, co nie znaczy, że nie warto mu poświęcić odrobiny grosza i uwagi. Wszak takie klasowe, podane bez zarzutu granie, w którym ciągle słychać echa klasyków z Florydy (głównie tej tzw. Wielkiej Trójcy), zawsze znajdzie grono oddanych miłośników. Tym bardziej, że Duńczycy także tym razem dupy nie dali i zapodają przemyślany, doskonały warsztatowo, brutalny stuff. Mnie szczególnie podoba się to, że — podobnie jak u kilku innych starych duńskich załóg — duże pokłady melodii w większości utworów wcale nie wpływają na złagodzenie i rozmiękczenie brzmienia. Wsłuchajcie się zresztą w zajebiście ciężko pracującą gitarę (choćby w takim 'A Murderous Creed') i z rozsądkiem (czyli nie na każdym kroku) nabijane blasty. Dołóżcie do tego jeszcze nieźle wpasowane solówki (najlepsza, z najciekawszym podkładem jest w 'Feasting Upon Souls'), mocny wokal oraz naturalne brzmienie, które idealnie współgra z charakterem muzyki. "Fleshcraft", choć momentami bardzo rzemieślniczy i przewidywalny, to solidny materiał, który zupełnie skutecznie może robić za odtrutkę po błazeństwach serwowanych ostatnio przez Morbid Angel – i nie ma w tym żadnej przesady.


ocena: 7,5/10
demo
oficjalna strona: www.corpusmortale.net

podobne płyty:

Udostępnij:

30 marca 2010

Exmortem – Pestilence Empire [2002]

Exmortem - Pestilence Empire recenzja okładka review coverBędzie krótko, bo i ten lekko przekraczający pół godziny krążek elaboratów nie wymaga. To jest po prostu ściana dźwięku – sieczka, z którą mogą się zmierzyć tylko zagorzali miłośnicy rzeźników pokroju Krisiun, Angelcorpse, Rebaelliun, Azarath czy Hate Eternal. Pozostali wiele ciekawego tu dla siebie nie znajdą, bo i poza łomotem wiele tu nie ma. "Pestilence Empire" to bezkompromisowy, wypełniony czystym napierdolem i kipiący od agresji album stworzony przez niezłych muzyków, którzy stawiają przede wszystkim na pokaz siły, a nie szpanowanie umiejętnościami – stąd też brak tu jakichkolwiek ozdobników. Właściwie jedyne, na co sobie z umiarem pozwalają, to zmiany tempa, ale akurat one nie rzucają się zbytnio w uszy, bo przez większość czasu słychać tylko blaaast i ryyyk, co czyni album dość jednowymiarowym. Jest to jakiś krok wstecz względem poprzedniego, bardziej nośnego krążka, ale widocznie tu założenia mieli inne. Szybko się przekonacie, iż materiał ociera się nieraz o ten poziom ekstremy, który może już fizycznie wymęczyć, głównie dlatego, że człowiek po prostu przestaje za kolesiami nadążać. Paradoksalnie płytki słucha się całkiem przyjemnie, jest stosunkowo odświeżająca i warto zaznaczyć przy niej opcję 'ripit'. Do tego Duńczycy sprokurowane wespół z Tue Madsenem bardzo mocne i selektywne brzmienie, które jeszcze podnosi poziom brutalności. Warto mieć pod ręką!


ocena: 7/10
demo
oficjalny profil MySpace: www.myspace.com/exmortem

podobne płyty:

Udostępnij:

23 marca 2010

Konkhra – Reality Check [2003]

Konkhra - Reality Check recenzja okładka review coverAle przyjebali! Takie płyty to można wchłaniać jedna za drugą bez najmniejszych oznak znużenia, czerpiąc przez cały czas sporą radochę ze słuchania. W przypadku tego albumu Duńczyków w zasadzie nie ma się o czym rozpisywać, znacznie lepiej zająć się czymś sensowniejszym – głębszym, 'nausznym' poznawaniem "Reality Check". Ale jak ktoś nadal nie jest przekonany, tudzież z twórczością Konkhry nigdy się nie zetknął, może potrzebować ciut więcej zachęty. Muzyczna zawartość krążka to najwyższych lotów death/thrash z przepięknym mięsistym, 'żywym' brzmieniem i bardzo dynamiczną produkcją, kojarzący się (przynajmniej mnie) momentami dość znacząco z cholernie zacnymi płytami "Demonic" i "Suffocated In Slumber". No, może jeszcze coś z The Crown też by się znalazło, he he. Posłuchajcie sobie takich kawałków jak 'Eye Of Horus', 'Fear Of God' czy 'Grapes Of Wrath', ba – już jeden z nich wystarczy, a wszystko stanie się kurewsko jasne – będziecie kupieni! Już przy pierwszym przesłuchaniu łapałem się na tym, że co jakiś czas wykrzykuję urocze zdanko: "Ja pierdolę, ale riff!", i musicie mi uwierzyć, że — choć wcale nie wulgaryzuję — krzyczałem tak często. Gitarzyści postarali się o świetne melodie — głównie w solówkach — wbite w całkiem sprawie zbudowaną (pod względem technicznym) ścianę dźwięku. Nie są to na szczęście żadne 'neo-szwedzkie' banały ukierunkowane na przykościelne szkółki niedzielne i ulizanych ministrantów, bo panowie Anders Lundemark i Kim Mathiesen zadbali o spory ładunek deathowej brutalności (która znika tylko w przypadku dwóch solidnych instrumentalnych miniaturek), ale bez wspomagania się blastami. Sekcja pracuje bez zarzutu, szczególnie dobre wrażenie robią wszelkie przejścia na baniakach i taki hmm... 'bujający' — choć szybki! — rytm sporej części utworów. Wokalista robi co może i trzeba przyznać, że wychodzi mu to świetnie, tylko niekiedy znowu pojawiają się konotacje z tym, co na jednej w wyżej wymienionych płyt robił Chuck Billy. No, ale dla mnie to żaden problem. Szkoda, że perełki takie jak "Reality Check" nie pojawiają się częściej, bo — choć to w sumie nic specjalnie odkrywczego — chyba zapotrzebowanie na zagrany z jajami (ten feeling!), przebojowy i brutalny zarazem death-thrash istnieje, a jest to bardzo miła alternatywa mdłych produkcji 'göteborgskich'. Mnie takie granie zajebiście bierze (stąd też tak wysoka ocena) i jestem przekonany, że przynajmniej kilku z was też się spodoba.


ocena: 9,5/10
demo
oficjalna strona: www.konkhra.com

podobne płyty:

Udostępnij: