facebook

17 listopada 2017

Cytotoxin – Gammageddon [2017]

Cytotoxin - Gammageddon recenzja okładka review cover
Swego czasu Cytotoxin był całkiem dobrze zapowiadającym się zespołem, który przy odrobinie promocji mógł nieco namieszać na poletku technicznego i brutalnego death metalu. Mógł, ale nie namieszał, bo to było dawno temu. Niestety, przedłużająca się w nieskończoność przerwa po wydaniu "Radiophobia" skutecznie zminimalizowała szanse Niemców na bycie zapamiętanym i podziwianym przez więcej niż garstkę miłośników ekstremalnego hałasu. Rynkowe realia nie oszczędzają nikogo, a pięć lat w tym gatunku to naprawdę szmat czasu, wystarczający nawet na zmianę pokoleniową. Po tak długim okresie uśpienia Cytotoxin wracają z trzecim albumem, uroczo zatytułowanym "Gammageddon", którym muszą na nowo budować swoją pozycję na scenie. Powinno im się to udać bez większego problemu, bo jak na moje ucho jest to najciekawszy i zarazem najlepszy materiał, jaki dotychczas stworzyli.

11 listopada 2017

Amon – Liar In Wait [2012]

Amon - Liar In Wait recenzja okładka review cover
Wskrzeszając Amon, bracia Hoffman powinni sobie doskonale zdawać sprawę, że cokolwiek nagrają pod tym szyldem, to i tak nie będzie miało najmniejszych szans sprostać oczekiwaniom szerszego grona odbiorców, a już zwłaszcza miłośników twórczości ich poprzedniej kapeli. Postanowili jednak zaryzykować i, cóż, swoich oczekiwań związanych z odbiorem tego krążkiem chyba też nie spełnili. Materiał zebrany pod tytułem "Liar In Wait" ani nie zachwyca, ani nie załamuje; jest całkiem przyzwoity, jednak przez zatrzęsienie zawartych w nim sprzeczności i taką sobie wyrazistość dość szybko ulatuje z pamięci. Nawet u mnie — a wydawało mi się, że jestem entuzjastycznie nastawiony do zespołu — przez większą część roku płytę przykrywa gruba warstwa kurzu.

5 listopada 2017

Samael – Hegemony [2017]

Samael - Hegemony recenzja okładka review cover
Dwa przypadki to dość skromny materiał, by na jego podstawie tworzyć jakąś prawidłowość, ale skoro oba bez naciągania faktów pasują mi do teorii, to niech i tak będzie. W przypadku Samael owa prawidłowość wygląda następująco: po dłuższych przerwach Szwajcarzy nagrywają albumy nie urywające dupy. Tak było z "Reign Of Light", tak jest również z "Hegemony". Wstyd to przyznać, ale od lat podchodzę do nowych płyt tego zespołu jak do produkcji pop – mianowicie interesuje mnie, czy są na nich jakieś fajne piosenki i czy jest ich dużo. Przy okazji tego krążka odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi – owszem, zaś na drugie – niespecjalnie. Tak na dobrą sprawę z pięćdziesięciominutowego — swoją drogą to już odrobinę za długo — materiału w pamięć najbardziej zapada 'Helter Skelter', co jest zresztą zrozumiałe – wszak McCartney i Lennon w pisaniu hitów nie mieli sobie równych, a akurat w tym kawałku ponoć dali podwaliny dla metalu.