facebook

29 stycznia 2014

Transcending Bizarre? – The Four Scissors [2003]

Transcending Bizarre? – The Four Scissors recenzja okładka review cover
"The Four Scissors" to, jak każdy inny album Transcending Bizarre?, cholerny hipokryta i przewrotnik. Głaszcze cię po główce z jednej strony, a z drugiej – kradnie cukiery z kieszeni. Odwraca uwagę damskimi wokalami, orkiestracjami i całym tym melodyjnym badziewiem po to tylko, by zafundować siarczystego kopa agresywnej sieczki miedzy poślady. Taki już styl Greków i ich wizytówka, aby wprowadzić możliwie największe zamieszanie i skonfundowanie wśród słuchaczy. "The Four Scissors" to album pełen sprzeczności: łagodne, delikatne jak tembr głosu Krystyny Czubówny pasaże i równie aksamitne wokalizy Marii Preka, a po drugiej stronie barykady – nagłe eksplozje czysto metalowych temp i blackowych wrzasków, poparte kanonadą nad wyraz sprawnie zaprogramowanej perkusji.

26 stycznia 2014

Hateful – Epilogue Of Masquerade [2013]

Hateful - Epilogue Of Masquerade recenzja okładka review cover
Recka będzie ekspresowa, bez niepotrzebnego wdawania się w szczegóły. Kapel szybszych, brutalniejszych, bardziej technicznych i lepiej brzmiących od Hateful na świecie nie brakuje. Ba! Jest ich całkiem sporo, nawet we Włoszech. Mimo to "Epilogue Of Masquerade" ma w sobie jakiś haczyk, który sprawia, że tej półgodzinnej płytki słucha się co najmniej dobrze i z dużą ochotą. Co to dokładnie jest? Cholerka, trudno powiedzieć. Może banalny fakt, że proporcje wymienionych na początku składników — plus szczypta nienachalnych melodii — są bardzo starannie dobrane, a kawałki sporządzone według takiej, bądź co bądź umiarkowanej (jakkolwiek ciągle pierońsko dalekiej od pedalstwa i pitolenia), receptury z łatwością lokują się na dłużej między uszami.

23 stycznia 2014

Juggernaut – Baptism Under Fire [1986]

Juggernaut – Baptism Under Fire recenzja okładka review cover
Juggernaut nigdy nie należał do ścisłej czołówki w klasyfikacji uznania, jakim się cieszył. Zupełnie niesłusznie zresztą, bo grana przez zespół muzyka jest zaskakująca i oryginalna nawet teraz, do tego stopnia, że do dzisiaj nie znalazło się zbyt wielu naśladowców, co można poczytać jako znak, że komercji pod publiczkę to jednak nie grali. Można też pomyśleć, że byli tak chujowi, że pies z kulawą nogą się za nimi nie obejrzał, jednak lektura albumu rozwiewa te wątpliwości i nakazuje wrócić do pierwszego z założeń. Należy przygotować się jednak na raczej długi okres adaptacyjny, bo takie np. crossover'owe wokale bądź dziwnie przesterowane gitary nie wpadają w ucho do razu i trzeba się przez nie przegryźć. Nie pomaga także dość szorstkie — rdzawo-szkrzypiące — brzmienie, które wprawdzie niczego nie psuje i nie utrudnia odbioru, ale podbija jeszcze owe dziwne, blaszane przestery, przez co album całkowicie dryfuje w stronę "garażowej" produkcji.

20 stycznia 2014

Arhideus – Awakening Of Sins [2013]

Arhideus - Awakening Of Sins recenzja okładka review cover
Jest takie piękne staropolskie powiedzenie: wyglądać jak pół dupy zza krzaka. Tak właśnie, mówiąc oględnie, prezentują się młodzianie z Arhideus. Wszyscy kupą i każdy z osobna. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać. No, ale zjebać z góry na dół i po bokach już można, bo to wypisz, wymaluj krańcowo typowy image młodego death metalowego zespołu – prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Na ich szczęście — i w sumie moje też — zanim zerknąłem na zdjęcie kapeli, najpierw posłuchałem muzyki z ich debiutanckiego krążka. W tym aspekcie jest już dużo lepiej, choć też nadal typowo, ale za to energicznie, z dobrym dopieprzeniem i bez niepotrzebnego przedłużania (wyrobili się w niecałe pół godziny). "Awakening Of Sins" to nowoczesny techniczny death metal stworzony przez dosyć sprawnych instrumentalnie kolesi, którzy nasłuchali się co popularniejszych kapel z kręgu...

17 stycznia 2014

Jeff Loomis – Plains Of Oblivion [2012]

Jeff Loomis - Plains Of Oblivion recenzja okładka review cover
Wygląda na to, że raczej średni odbiór "Zero Order Phase" nie zniechęcił Jeffa Loomisa do nagrania kolejnego albumu. Historia lubi się powtarzać, jak doskonale wiadomo, więc i z opiniami na temat "Plains of Oblivion" jest raczej tak se, a może nawet nieco gorzej. Nie pomógł nowy zestaw zaproszonych gwiazd (gitarzyści Chris Poland, Tony MacAlpine, Marty Friedman oraz pałker Dirk Verbeuren), ani nawet wygrzebany gdzieś na youtube, podobno zjawiskowy, basista o nieznanym nikomu nazwisku i niewiadomej aparycji. Oczywiście ani Loomisowi ani zaproszonym przez niego gościom nie można odmówić talentu, ale przecież nie samym warsztatem muzyka stoi.

14 stycznia 2014

Deicide – In The Minds Of Evil [2013]

Deicide - In The Minds Of Evil recenzja okładka review cover
W ostatnich latach nie brakowało okazji, żeby wytykać Deicide mniejsze lub większe wahania formy, wszak trafiały im się albumy powodujące tak różne odczucia jak "The Stench Of Redemption" i "Till Death Do Us Part". Jednak od jakiegoś czasu, przynajmniej w mojej ocenie, wyraźnie idzie ku lepszemu, czego zupełnie niezłym — ba, zajebistym! — potwierdzeniem jest poziom "In The Minds Of Evil" na tle pojawiających się co dzień młodych gniewnych i deathmetalowych. Nie dość, że ta płytka wyjątkowo mi spasowała, to przy okazji nawet odrobinę zaskoczyła. Po prostu nie spodziewałem się, że Kevin Quirion będzie miał aż tak duży wpływ na ostateczny kształt materiału. Pomysły nowego (naturalnie jeśli nie liczymy jego działalności scenicznej) gitarzysty przepuszczone przez filtr 'deicide' sprawdziły się znakomicie i w znacznym stopniu odświeżyły wizerunek zespołu, a w muzykę tchnęły więcej życia i zaangażowania.

11 stycznia 2014

Arsis – A Celebration Of Guilt [2004]

Arsis - A Celebration Of Guilt recenzja okładka review cover
Nie musiałem długo czekać na swoją ulubioną płytę w dyskografii kapeli, bo okazał się nią już debiut. Debiut ze wszech miar dobry, do poziomu którego nie udało się Malone’owi i spółce już nigdy doszlusować, choć nadal tworzą przecież płyty dobre, czy wręcz bardzo dobre. Wiem, że demo ma w tej materii inne zdanie i bardziej skłania się ku późniejszym albumom, ale on lubi koty, więc należy go pożałować i mu wybaczyć. Nagrany w minimalnym składzie "A Celebration of Guilt" to sztandarowy przykład melodyjnego tech deathu, który jest jednak bardziej męski (jako przeciwieństwo pedalskiego) niż overly manly man, konkretny i naprawdę deathowy. Najbliżej mu chyba do kanadyjskiej szkoły tech deathu i takich aktów jak Quo Vadis bądź Neuraxis, tudzież rodzimych dla Arsis wyziewów spod znaku Capharnaum, choć to oczywiście dość ogólne wskazówki.

8 stycznia 2014

Pestilence – Obsideo [2013]

Pestilence - Obsideo recenzja okładka review cover
Od momentu wydania poprzedniego krążka w obozie Pestilence doszło do kilku, w tym także wirtualnych, zmian personalnych, w wyniku których do nagrań "Obsideo" przystąpiono z całkowicie odnowioną sekcją rytmiczną. Chociaż obecnego składu absolutnie nie należy traktować jako tego ostatecznego, nie miałbym nic przeciwko, gdyby dewastujący perkusję Dave Haley z Psycroptic zasilił zespół na dłużej. Powód jest prosty – w dużej mierze właśnie dzięki jego harcom za zestawem Zaraza stworzyła swój najlepszy album od chwili powrotu na scenę. Materiał, w dużym uproszczeniu, stanowi synergię co ciekawszych (a przy tym charakterystycznych) patentów z "Resurrection Macabre" i "Doctrine z wyraźnym dodatkiem znanych ze "Spheres" kosmicznych odjazdów. Ujmując rzecz skrótowo, muzyka jest: wściekła, brutalna, cholernie ciężka, intensywna, pokręcona i zaaajebiście dynamiczna.

5 stycznia 2014

Vektor – Outer Isolation [2011]

Vektor - Outer Isolation recenzja okładka review cover
Nie sądzę, by ktokolwiek, kto miał styczność z debiutem Vektor, miał jakiekolwiek wątpliwości dotyczące klasy muzyków i jakości tworzonej przez nich muzyki. Wydany w 2009 roku "Black Future" był klasą samą dla siebie, tak dalece lepszy od znakomitej większości współczesnego thrashu, że różnicę należało ujmować w kategoriach jakościowych aniżeli ilościowych. Bezbłędne kompozycje, mistrzowskie opanowanie instrumentów, niesamowita moc bijąca z albumu, niebanalność i nietuzinkowość – takiego debiutu nie było od lat na thrashowym podwórku. Poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko i pytaniem było, czy poziom utrzymają. Utrzymali. Wydany w 2011 drugi longplej "Outer Isolation" dowiódł, że Amerykanie są bezdyskusyjnie jednym z najciekawszych i najwartościowszych wynurzeń na metalowej scenie muzycznej.

2 stycznia 2014

Hail Of Bullets – III: The Rommel Chronicles [2013]

Hail Of Bullets - III: The Rommel Chronicles recenzja okładka review cover
Podniecenie związane z nowym projektem muzyków Asphyx, Gorefest i Thanatos rozwiało się już dawno temu, więc swoje dalsze istnienie Hail Of Bullets muszą uzasadniać kolejnymi płytami. Póki co udaje im się to bez najmniejszego problemu. Ba! Z podejrzaną wprost łatwością komponują albumy, które właściwie już w chwili wydania stają się klasykami wojennego death metalu. Wyjątkiem od tej reguły z pewnością nie jest "III: The Rommel Chronicles", bo to materiał, który musowo sprosta oczekiwaniom wszystkich fanów tego super-zespołu. Innej opcji nie ma i być nie może! Holendrzy utrzymują zajebiście równy (a przy tym odpowiednio wysoki) poziom swoich wydawnictw, toteż nowy krążek może poszczycić się dokładnie tymi samymi atutami, co jego poprzednicy, a słucha się go równie dobrze.