14 lutego 2012

Pestilence – Testimony Of The Ancients [1991]

Pestilence - Testimony Of The Ancients recenzja okładka review coverNa początek przywalę z grubej rury i bez zbędnego owijania w bawełnę, bo nie ma sensu tego ukrywać. "Testimony Of The Ancients" to w mojej nieskromnej, fanatycznej opinii absolutnie najlepszy album w dziedzinie technicznego death metalu (a właściwie death metalu w ogóle) jaki kiedykolwiek się ukazał! Bezbłędny, niedościgniony, wielki, oryginalny, błyskotliwy, niepowtarzalny, obłędny! Możecie mnie oblewać roztopionym ołowiem, ćwiartować zardzewiałą żyletką a nawet straszyć gotyckimi wywłokami. Ba! Wizyta w pokoju 101 nie sprawi, żebym zmienił zdanie w tym temacie. To powinno starczyć za całą recenzję. Jeśli jednak komuś mało — w co zresztą wątpię — to zapraszam na litanię do Almighty Pestilence. Wizjonerzy technicznej brutalności zamknęli w ośmiu 'właściwych' utworach "Testimony Of The Ancients" wszystko, co w takiej muzyce najlepsze, okraszając to poziomem wykonawczym wyrastającym znacznie ponad znane wówczas standardy i nieprawdopodobną wprost inwencją. Doskonałe i zasługujące na uwagę jest tu wszystko, każdy, absolutnie każdy najmniejszy element tego Albumu dowodzi kunsztu jego Twórców, którzy niczego nie pozostawili przypadkowi, obmyślając kapitalny muzyczno-liryczny koncept. To dlatego obok 'normalnych', powalających, olśniewających death’owych killerów mamy jeszcze osiem instrumentalnych miniatur, które dodatkowo spajają kawałki, wprowadzając klimat horroru i tajemnicy, a zarazem czyniąc Płytę wyjątkowo łatwą w słuchaniu. Wprawdzie nie uświadczymy tu aż takiej brutalności, jak na "Consuming Impulse", lecz nadal nie jest to materiał na dżingle w katolskich rozgłośniach. Pestilence udowadniają, że można grać agresywnie i bezkompromisowo bez uciekania się do ciągłego tremola i blastu – po prostu ekstrema z głową. Dla przeciwwagi sporo miejsca zostawiono dla wysublimowanego piękna, które uwidacznia się szczególnie w solówkach, choć i przed większością riffów można paść na kolana. Gitarzyści Mameli (autor większości materiału) i Uterwijk dysponowali mnóstwem patentów na urozmaicenie utworów oraz techniką niezbędną do ich wdrożenia, przez co są one arcyciekawe i zaaranżowane z niezwykłym wyczuciem, finezją i wyobraźnią. Mimo kapitalnych umiejętności nie bawili się Oni jednak w kombinowanie i udziwnianie na siłę – wszystko jest na swoim miejscu, brzmi naturalnie i nie tworzy dysonansów. Dołóżcie do tego głębokie, wyraźne wokale Patricka (nie tak znowu odległe od tego, co robił Martin van Drunen), pełną smaczków okładkę (wersja winylowa rządzi!), ciekawe teksty oraz rewelacyjne brzmienie Morrisound (Scott Burns, a jak!), a będziecie mieli pełny obraz Absolutu. "Testimony Of The Ancients" znam na pamięć od kilkunastu lat, lecz nadal nie potrafię podejść doń bez emocji, ciągle mnie zaskakuje, zachwyca i nie pozwala się odeń oderwać. Szczerze polecam – ten genialny Album jest wart każdych pieniędzy!


ocena: 10/10
demo
oficjalna strona: www.pestilence.nl

inne płyty tego wykonawcy:

podobne płyty:


Udostępnij:

4 komentarze:

  1. twoja opinia bynamniej nie jest fanatyczna, bo ta płyta to istny diament. zastanawia mnie jednak dlaczego metalmind nie wznowił tej płyty (wraz z Consuming Impulse) w wersji digipack? Wszak Spheres, Malleus, nawet składanka Mind Reflections doczekały się eksluzywnej edycji?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Czy jest możliwość zrecenzowania przez Ciebie albumu Spheres?

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam! "Spheres od dłuższego czasu leży sobie zrecenzowany i czeka na swoją kolej. Pewnie jeszcze w tym roku się trafi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. To świetnie! Będę więc czekał na recenzję, ciekaw jestem jak został przez Ciebie oceniony ten album. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń