facebook

29 czerwca 2014

Nevermore – Dreaming Neon Black [1999]

Nevermore - Dreaming Neon Black recenzja okładka review cover
Jeden z najlepszych, ale i najtrudniejszych krążków Amerykanów. Ponad godzina bardzo przygnębiających i wywołujących ciarki klimatów, które wylewają się z głośników na każdym kroku. Nevermore od początku swojego istnienia poruszali się w dość ambitnych kręgach, zarówno tematycznie, jak i muzycznie, jednak to, co dzieje się na "Dreaming Neon Black" jest o klasę bardziej zaangażowane w porównaniu z innymi albumami grupy. A wszystko za sprawą konceptu, który przedstawia prawdziwą historię dziewczyna Dane'a, która wpadła w sidła sekty. Idei krążka podporządkowano całość przedsięwzięcia, znacznie schodząc z wysokich rejestrów, także w przypadku solówek, oraz całkowicie już ucinając, nigdy nie za obfite przecież, jakiekolwiek przejawy wesołości. Album raczej niespiesznie, ale i nie za wolno, rozgrywa się w średnich i niskich tonacjach, a ciężar dodatkowo potęgują monolityczność i gęstość motywów. Żaden inny album Nevermore nie był tak duszny i przytłaczający, ale także homogeniczny na poziomie pojedynczych utworów.

26 czerwca 2014

Order Of Ennead – An Examination Of Being [2010]

Order Of Ennead - An Examination Of Being recenzja okładka review cover
Rzetelne ocenienie drugiej płyty Order Of Ennead to dla mnie prawdziwa męka, ale albo wreszcie spróbuję sklecić coś z sensem albo dostanę regularnego świra. Największy problem sprawia mi 'The Concept Of Our Extinction', bo bez tego kawałka "An Examination Of Being" prezentuje się całkiem nieźle i od biedy nawet odrobinę oryginalnie. Death metal z blackowym zacięciem w wykonaniu Amerykanów to agresywna jazda w przyzwoicie szybkich tempach, z dużą ilością melodyjnych partii, rozbudowanymi solówkami (choćby się John Li nie wiadomo jak maskował, to skojarzeń z Santollą nie uniknie), fajnym wokalem i interesującym klimatem. Coś dla siebie znajdą tu zatem zarówno miłośnicy Emperor i Dissection jak i późnego Deicide czy Aurora Borealis. Panowie starają się urozmaicać struktury i unikać banalnych schematów, nie stronią przy tym od rasowego pierdolnięcia – w większości przypadków te zabiegi im wychodzą, więc materiał robi zdecydowanie dobre wrażenie.

23 czerwca 2014

Aeon Of Horus – Existence [2014]

Aeon Of Horus - Existence recenzja okładka review cover
Debiutancki krążek australijskiego kwartetu Aeon of Horus był typowy aż do niemożliwości – melodyjny tech death (z naciskiem na melodyjny), tak bardzo ostatnio popularny i równie mocno nadużywany. Nie było w nim absolutnie nic nowatorskiego, wszystko przerobione po wielokroć w każdej dającej się wyobrazić kombinacji, przez kapele na każdej szerokości geograficznej. Nie znaczy to oczywiście, że nie dało się go słuchać, bo lekki był i przyjemny w odbiorze, jednakże wyczerpywało to w zasadzie listę zalet. Czas przy albumie mijał szybko, równie szybko jak ulatywała o nim pamięć. Na szczęście, także dla samych siebie, również muzycy doszli do podobnego wniosku, bowiem drugi ich album — "Existence" — mimo iż wciąż utrzymany w tym samym stylu, dojrzał i spoważniał. Przede wszystkim zaś – zyskał na wyrazistości i charakterze. Popracowanie nad kompozycjami opłaciło się. Muzyka nadal jest raczej łatwo przyswajalna, poprawiono jednak melodie, które bywało, że brzmiały bardzo bezjajecznie, oraz wypracowano bardziej autorskie brzmienie i styl.

20 czerwca 2014

Abysmal Torment – Cultivate The Apostate [2014]

Abysmal Torment - Cultivate The Apostate recenzja okładka review cover
Abysmal Torment w ciągu kilkunastu lat scenicznej działalności dorobili się przyzwoitego grona zwolenników na całym świecie, ale cuś mi się wydaje, że z lekka przeceniają u nich głód swojej muzyki i ogólne oddanie. Maltańczycy postanowili bowiem wynagrodzić fanom pięcioletnią przerwę wydawniczą i na potrzeby "Cultivate The Apostate" skomponowali pełną godzinę brutalnych death metalowych tortur. W tym miejscu kark mięknie, a kolana się uginają, bo jak dobry by nie był ten materiał, jest go po prostu od zajebania, a odnosząc go ilościowo do średniej gatunkowej – dostaliśmy (przynajmniej) dwa albumy w cenie jednego. Promocja jak w Biedronce – oszczędność kasy i miejsca na półce, zastanawia mnie tylko, kto — nawet z najtwardszych zawodników — będzie w stanie wysłuchać "Cultivate The Apostate" od początku do końca z pełną uwagą, nie wyrywając się w międzyczasie do innych zajęć.

17 czerwca 2014

Noneuclid – Metatheosis [2014]

Noneuclid - Metatheosis recenzja okładka review cover
Bardzo, ale to bardzo nierówny album sprokurowali Niemcy. Naprawdę nie spodziewałem się, że będzie tak niespójny i wywoła tak mieszane uczucia. Bo z jednej strony, jest kilka bezsprzecznie kapitalnych kawałków – świeżych, ciekawych i angażujących w pełni słuchacza, lecz z drugiej – mniej więcej połowa albumu męczy tak niemiłosiernie, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad odpaleniem ostatniego Cynica. Zresztą przywołanie amerykańskiego trio nie jest przypadkowe, bo z jakiegoś powodu wokalistom zachciało się lirycznych, ambitnych czystych zaśpiewów, którymi tak obficie, a tak nieudanie, posługuje się Masvidal. Nie muszę chyba dodawać, że pasuje to do muzyki zespołu, jak różaniec do kurwy. Tym bardziej, że pozostałe opcje wokalne brzmią naprawdę dobrze i współbrzmią z muzyką doskonale. Jedyne kilka momentów, kiedy śpiew brzmi dobrze, to te, kiedy linia melodyczna nie wymaga jakichś większych umiejętności, czyli średnie rejestry i bez trudnych technicznie momentów. Wiele tego nie ma jednakoż.

14 czerwca 2014

Prostitute Disfigurement – From Crotch To Crown [2014]

Prostitute Disfigurement – From Crotch To Crown recenzja okładka review cover
Pierwszy kontakt z "From Crotch To Crown" był dla mnie kompletnym rozczarowaniem. Nie chodzi o to, co i jak zagrali Holendrzy na swoim nowym krążku, ale czego i jak nie zagrali. Całkowicie egoistycznie liczyłem bowiem, że stworzą dokładną kopię wspaniałego "Descendants Of Depravity" i tylko dla niepoznaki zmienią kilka tytułów, resztę pozostawiając bez najmniejszych zmian. Przy tak fanatycznym podejściu "From Crotch To Crown" po prostu nie mógł mi się spodobać, należało więc dla otrzeźwienia kilka razy jebnąć łbem o ścianę. Po tej kuracji i paru kolejnych przesłuchaniach okazało się, że Prostitute Disfigurement ponownie nie zawiedli, choć też na pewno nie przebili opusu sprzed sześciu lat. "From Crotch To Crown", choć muzycznie nieprzesadnie odległy od doskonałego poprzednika, jest albumem bardziej szorstkim, brudnym, a także znacznie mniej melodyjnym,

11 czerwca 2014

Heathen – Breaking The Silence [1987]

Heathen - Breaking the Silence recenzja okładka review cover
Po kilku raczej nowych wydawnictwach czas wrócić do tych nieco bardziej zakurzonych i czasami zapomnianych. A jeżeli już wracać, to z przytupem i czymś naprawdę solidnym. Debiutancki krążek amerykańskich heavy/thrash metalowców z Heathen, mimo iż nie tak techniczny jak późniejsze dokonania muzyków, z pewnością jest albumem wartym przesłuchania i poświęcenia mu kilku chwil. Mocno zakorzeniony w heavy metalu "Breaking the Silence" jest bowiem nie tylko melodyjny i energetyczny, ale także – jak na swoje czasy – szybki, punkowo głośny i, co już napisałem, niepozbawiony technicznych zagrywek. I pomimo tego, że bliższy jest Agent Steel aniżeli Watchtower bądź Coronerowi, nie umniejsza to w żadnym stopniu jakości riffów i solówek. Krążek rozpoczyna jeden z najlepszych, najbardziej wyrazistych i energetycznych kawałków albumu "Death by Hanging".

8 czerwca 2014

Aborted – The Necrotic Manifesto [2014]

Aborted - The Necrotic Manifesto recenzja okładka review cover
O to właśnie mi chodziło! Aborted może i powoli, ale jednak idzie we właściwym kierunku, czyli ku efektownemu technicznemu napieprzaniu, jakim kiedyś wgniatali w ziemię. Do "Global Flatline" miałem trochę uwag, które wykluczały zachwyty nad tamtym krążkiem, do "The Necrotic Manifesto" mam mniej, choć ciągle podobnej natury. Belgowie (umownie – teraz większość składu stanowią Holendrzy – Schengen pełną gębą) poprawili brzmienie, zredukowali melodie i władowali więcej blastów, co im się chwali, ale ciągle muszą popracować nad paroma szczegółami. Po pierwsze: jeszcze mniej melodii. "The Necrotic Manifesto" nie jest na pewno materiałem przesłodzonym ani mdłym, jednak co nieco można by jeszcze odjąć, zwłaszcza z indywidualnych popisów panów gitarniaków – wszak techniczna solówka nie musi bazować na ładnych melodyjkach, równie dobrze może być popieprzona i zmolestowana.

5 czerwca 2014

Disavowed – Perceptive Deception [2001]

Disavowed - Perceptive Deception recenzja okładka review cover
Holenderskie kapele na przełomie wieków podejrzanie tłumnie rzuciły się na brutalny amerykański death metal drugiej fali, dorabiając się w tej dziedzinie przynajmniej kilku przedstawicieli deklasujących ich kolegów zza oceanu. Do absolutnej czołówki tamtejszej sceny i w sumie podgatunku jako takiego już za sprawą debiutu władowali się niszczyciele z Disavowed. "Perceptive Deception" to niewiele ponad pół godziny pozbawionego litości mega brutalnego wypierdolu korzeniami tkwiącego głęboko w twórczości amerykańskiego Disgorge (albo Suffocation i Cannibal Corpse, jeśli drążyć jeszcze głębiej). Holendrzy zaczerpnęli sobie od nich ogólny koncept napieprzania, zbrutalizowali go (sic!) i podali w jeszcze bardziej niszczącym brzmieniu (nagrywali w studiu Excess w Rotterdamie, jak połowa holenderskich kapel).

2 czerwca 2014

Mekong Delta – In A Mirror Darkly [2014]

Mekong Delta - In A Mirror Darkly recenzja okładka review cover
Dwa lata po "Intersections" – albumie z ponownie nagranymi utworami z okresu sprzed 11-letniej przerwy, oraz cztery po ostatnim longpleju, Mekongi powrócili z nowym materiałem. Całkiem dobrym materiałem, trzeba przyznać. Jest kilka powodów takiego stanu rzeczy. Przede wszystkim "In a Mirror Darkly" nie nuży, jak to było w przypadku "Wanderer on the Edge of Time" – z wyjątkiem jednego, fantastycznego swoją drogą, wolnego kawałka, album aż kipi od mocy i energii. Jest przy tym bardzo ich, nie zatracił nic z wyrazistości i niepowtarzalności znanej z wcześniejszych wydawnictw. Muzyka Niemców od dłuższego już czasu ewoluuje w ciekawym kierunku, łącząc znane od lat patenty z nowymi pomysłami. Najlepiej słychać to w przypadku gitar, które coraz częściej zapuszczają się w rejony post-thrashowe, posługujące się bardziej rytmem i powtarzaniem riffów niż typowo progresywnym wachlarzem zagrywek.