facebook

27 grudnia 2015

Rotting Christ – Lucifer Over Athens [2015]

Rotting Christ - Lucifer Over Athens recenzja okładka review cover
Dwaaadzieścia lat miiinęło od wydania debiutanckiego "Thy Mighty Contract", toteż z tej albo innej okazji (albo zgoła bez okazji, a ja się męczę z dorabianiem ideologii) na początku grudnia 2013 Rotting Christ zagrał w Atenach dwa koncerty, których zapis pod tytułem "Lucifer Over Athens" dostajemy z przynajmniej półtorarocznym opóźnieniem. Jak wyglądają występy Greków, chyba wszyscy zainteresowani wiedzą, bo okazji do przekonania się o tym w ostatnich latach nie brakowało. Rotting Christ na scenie nie jest jakoś wyjątkowo zabójczą machiną (co piszę z pełną odpowiedzialnością), bo panowie stawiają bardziej na klimat niż brzmienie i precyzję wykonania. Ten klimat plus cały wór hiciorów to jednak ich główne atuty, które sprawiają, że fanom ciarki chodzą po plecach jeszcze tydzień po takim misterium.

20 grudnia 2015

Decimation – Reign Of Ungodly Creation [2014]

Decimation  Reign Of Ungodly Creation recenzja okładka review cover
Decimation to druga albo trzecia co do 'wielkości' nazwa jeśli chodzi o turecki death metal. Jakby się zatem mogło wydawać, kolesie muszą fajnie dopierdalać, bo pozycję w kraju mają naprawdę niezłą. Rzeczywistość nie wygląda już aż tak różowo. Owszem, panowie grają i brzmią dużo lepiej niż typowy turecki przedstawiciel gatunku, jednak najjaśniejszym punktem "Reign Of Ungodly Creation" jest... okładka autorstwa Dana Seagrave’a. Sama muzyka, choć z łatką brutal i technical, zachwytów już nie powoduje. Jeśli miałbym wskazać u nich jakiś element zaskoczenia, to chyba tylko i wyłącznie fakt, że częściej zapożyczają sobie patenty od klasyków (choćby Deeds Of Flesh i Dying Fetus) niż od slammerów i kolejnych epigonów Disgorge, co na tureckiej ziemi jest nagminne.

10 grudnia 2015

Krisiun – Forged In Fury [2015]

Krisiun - Forged In Fury recenzja okładka review cover
To trochę brutalne zaczynać w ten sposób recenzję, ale trudno – Krisiun swoje najlepsze czasy mają już dawno za sobą i nic nie wskazuje, żeby jeszcze kiedyś mieli do nich nawiązać. Paradoksalnie mimo tego, że z płyty na płytę grają coraz lepiej. Chodzi mi naturalnie o stronę techniczną (wystarczy posłuchać coraz bardziej wypasionych solówek), bo pod względem poziomu kompozycji bywa już różnie... Na poprzednim albumie Brazylijczycy odrobinę poeksperymentowali, dorzucili kilka nowych elementów i w rezultacie pokazali się z nieco innej niż zwykle strony. "Forged In Fury" tych, ani żadnych innych dodatków już nie zawiera, toteż do dorobku kapeli wnosi tyle, co "Southern Storm" – czyli prawie nic. Mało tego, krążek z 2008 roku ma tę przewagę, że jest cięższy, szybszy, brutalniejszy i... krótszy.

3 grudnia 2015

Pestilence – The Dysentery Penance [2015]

Pestilence - The Dysentery Penance recenzja okładka review cover
Vic Records od paru lat oddają się misji krzewienia nieco zapomnianego dziedzictwa kulturowego krajów Beneluxu i okolic (w tym bardzo dalekich okolic – vide USA) i chwała im za to, bo jest co przypominać, a namacalne rezultaty ich starań są jak dotąd co najmniej pozytywne. Tym razem sięgnęli do absolutnych początków ekstremalnej muzy na holenderskiej ziemi – demówek wielkiego Pestilence. Przyznaję, że dawno nie odpalałem tych materiałów, ale skoro trafiła się niezła okazja — oficjalna i zgrabnie wydana kompilacja "The Dysentery Penance" z dźwiękiem poprawionym przez Dana Swano — to wykorzystałem ją do przypomnienia sobie tego i owego. No i cóż, w mojej ocenie zarówno "Dysentry" jak i "The Penance" nadal trzymają się całkiem dobrze, a już na pewno lepiej niż większość odgrzewanych ostatnio niby legendarnych staroci.