Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rumunia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rumunia. Pokaż wszystkie posty

12 marca 2019

Spectral – Neural Correlates Of Hate [2018]

Spectral - Neural Correlates Of Hate recenzja okładka review coverRok 2018 upłyną nam w kraju pod znakiem nieco na siłę nakręcanego hype’u na punkcie Rotheads. Kwartet z Bukaresztu odpowiedzialny za "Sewer Fiends" szybko urósł do rangi objawienia, jednak na mnie znacznie większe wrażenie zrobił inny, ciut starszy debiutant z rumuńskiej ziemi – Spectral. W ciągu 15 lat (sic!) działalności przez skład tego zespołu przewinęło się kilka mniej lub bardziej znanych postaci, więc na "Neural Correlates Of Hate" siłą rzeczy słychać spore doświadczenie, nienaganną technikę oraz — i to akurat jest ciekawe — pomysły od dawna już nieobecnych członków. Utwory na potrzeby krążka powstawały na przestrzeni ostatniej dekady (co najmniej!), stąd też nie powalają oryginalnością czy natłokiem innowacyjnych rozwiązań, ale są zajebiście solidnie dopracowane (co nie powinno dziwić), brzmią zaskakująco świeżo i szybko zapadają w pamięć, głównie ze względu na dynamiczne struktury, dobre melodie i mnogość wypieszczonych solówek. Swoją drogą tak bardzo rozciągnięty w czasie proces twórczy wyszedł zespołowi na dobre, bo właśnie dzięki temu Spectral szczęśliwie rozminęli się z popularnymi ostatnio tendencjami do przedkładania progresywnych plumkań nad czystą brutalność. Na krążku nie znajdziecie astralnych klimacików (aczkolwiek kosmicznego przebierania paluchami nie brakuje), czystych wokali czy symfonicznych wtrąceń. "Neural Correlates Of Hate" to konkretne dopieprzanie w szybkich tempach oraz dowód na to, że w technicznym death metalu można jeszcze komponować muzykę, której duża złożoność (mamy tu dwa ośmiominutowe kolosy) nie zabija czytelności i nie wpływa negatywnie na jej odbiór. To dlatego fani porządnego wymiatania spod znaku Necrophagist (w Spectral popyla ich ostatni perkman, Romain Goulon), Spawn Of Possession, Obscura i Ophidian I powinni bez chwili wahania sięgnąć po "Neural Correlates Of Hate" – materiał chwyta od pierwszego przesłuchania i długo nie pozwala się od siebie uwolnić. Jako ciekawostkę (a być może i wabik) dorzucę, że album ubarwili swoimi solówkami Calin Paraschiv (Necrovile, teraz także Pestilence) oraz wszędobylski Christian Münzner. Jednak nawet bez ich udziału krążek niewiele by stracił, bo mamy tu prawie trzy kwadranse atrakcyjnego death metalu.


ocena: 8/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/SpectralOfficial/

podobne płyty:

Udostępnij:

29 marca 2014

Illuminati – The Core [2013]

Illuminati - The Core recenzja okładka review coverKto by pomyślał, że nieznanej nikomu formacji Illuminati uda się zaprosić do gościnnego udziału w debiucie taką plejadę gwiazd. Na nagranie stawili się frontmani (głównie) takich zespołów jak Atheist, Pestilence, Gorguts, Cynic, a także Nocturnus oraz Martyr. Toteż patrząc na dobór idę o zakład, że gdyby żył Chuck, także i on otrzymałby zaproszenie. Ciekawostką, ale i pokazaniem klasy, było natomiast olanie Masvidala (a może się nie zgodził) i zastąpienie go Tymonem Kruidenierem. Brawo chłopaki – elegancko i bardzo wymownie. Trudno się temu dziwić, bowiem Masvidal od jakiegoś czasu zachowuje się tak, jakby chciał wziąć udział w Idolu albo innym show pokroju Mam Talent. Tymczasem album to żadne tam pitu pitu, tylko rasowy death/fusion w najlepszym wydaniu, a do takiej konfiguracji Paul przestał się nadawać. "The Core" to dwanaście kawałków, z czego nieparzyste to utwory per se metalowe, po jednym na każdego z gości, zaś parzyste – głównie instrumentalne miniatury. O ile te głównie instrumentalne dobrze pasują do wydawnictwa, bo stanowią chwilę wytchnienia oraz wprowadzają nieco orientalnego (w ogólnym słowa znaczeniu) klimatu, o tyle te bardziej wokalne, to generalnie porażka. Czy wspomniałem już, że Illuminati to zespół z Rumunii? Nie wiem, jaki cel przyświecał muzykom, ale te pogaduszki po rumuńsku (hmm, niby nic złego nie napisałem, a czuję się jakbym zwyzywał kogoś od kurew, złodziei i kleru) są zupełnie bez sensu, bo o zrozumieniu, o czym gadają nawet nie ma co marzyć. Na szczęście nie ma tego wiele, a od biedy można przecież kawałek przeskoczyć. Natomiast właściwe utwory to zupełnie inna bajka. Całość krążka brzmi jak wypadkowa stylów zaproszonych gwiazd, więc jest cacy w chuj, z bardziej wyraźnymi akcentami rodzimych formacji dla każdego z gości. Tak więc Shaefer ma więcej z Atheist, zaś Lemay z Gorguts. Nie jest to jakaś ścisła zależność, ale generalnie oddaje zmieniające się style z ich niepowtarzalnymi niuansami. I tak jak pokazali muzycy klasę olewając Masvidala, jeszcze większą pokazali, kiedy za główny styl obrali właśnie Cynica. I to nie tylko z czasów "Focusa", ale także tych późniejszych, czym udowodnili, o czym pisałem przy okazji recenzji "Traced…", że problemem nie jest muzyka, tylko niemiłosiernie męczące i kiepskie wokalizy Paula. Da się z Cynica ponownie zrobić naprawdę solidny death/fusion, nie mam co do tego żadnych wątpliwości, trzeba się tylko pozbyć wokalisty. Jednak "The Core" ma także drugą, nieco mniej jasną, stronę, a mianowicie – brak większych, żeby nie napisać jakichkolwiek, nowości. Słychać, że dla muzyków nie ma rzeczy niemożliwych, lepiej niż genialnie wyłapują i interpretują style formacji swoich gości, ale brakuje trochę wkładu własnego. Wierzę jednak, że przy takim warsztacie i takim wietrze w żagle, na pewno, przy okazji kolejnych wydawnictw, zaproponują coś oryginalnego, świeżego, coś, co nie będzie "tylko" wariacją na temat. Do tego jednak czasu, z chęcią będę wracał do "The Core" bo, zaiste, jest to kawał pierwszoligowego materiału.


ocena: 8/10
deaf
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/1llum1n4t1
Udostępnij: