28 czerwca 2010

Megadeth – Rust In Peace [1990]

Megadeth - Rust In Peace recenzja okładka review coverNajwiększe osiągnięcie (artystyczne!) przepitego do szpiku kości Rudzielca od opusów innych klasycznych thrash’owych załóg różni się w kilku punktach. Ot chociażby faktem, że "Rust In Peace" ukazała się w erze schyłku popularności gatunku, nie zaś w połowie lat 80-tych. Poza tym jest to czwarta płyta Megadeth, a większość szczyt osiągała na wysokości trzeciej, przy okazji tworząc ten sławetny 'syndrom'. To wszystko jednak bez znaczenia, liczy się wartość krążka, a ta jest naprawdę spora. Całość rozpoczyna mocny cios w postaci 'Holy Wars... The Punishment Due' – numer z wieloma zmianami tempa, cholernie szybkim, wręcz maniakalnym riffowaniem i dużą ilością technicznych ornamentów. Ale to tylko przystawka przed tym, co następuje później... 'Hangar 18' przyprawia o palpitacje serca! Nie dość, że jest chwytliwy jak diabli, sprytnie zaaranżowany i oparty na naprawdę klawych riffach, to jeszcze wypakowany solówkami jak ZUS różnej maści złodziejami. Od ich natłoku — i solówek, i złodziei — można dostać kręćka. Mam na myśli zwłaszcza to, co od połowy numeru wyczyniają Mustaine i Friedman (wcześniej w Cacophony, na którego temat już się na Considered Dead wytrzepano). Ufff, gitarowy onanizm jak się patrzy! Przy takim 'Take No Prisoners' orientujemy się, że całkiem wyraźnie słychać bas, który w przeciwieństwie do wielu innych thrash’owych płyt nie został przykryty w miksie pozostałymi instrumentami. Spośród pozostałych kawałków wyróżnia się 'Tornado Of Souls', a to za sprawą sporej melodyjności, bardziej rockowego feelingu i świetnych wokali, szczególnie tych w refrenie. Megadeth stworzyli tu dojrzałe, nastawione na solidną pracę gitar dzieło, w którym znalazło się miejsce zarówno na ostrą, czysto thrash’ową sieczkę, jak i na fragmenty bardziej klimatyczne, choć w żadnym wypadku balladowe. Dzieło, które do dziś trzyma się mocno.


ocena: 9/10
demo
oficjalna strona: www.megadeth.com

inne płyty tego wykonawcy:

podobne płyty:




Udostępnij:

1 komentarz: