23 marca 2010

Sadist – Lego [2000]

Sadist - Lego recenzja okładka review coverWydawać by się mogło, że na nagranym w 1997 roku mocno dziwacznym, ale wciąż będącym pokłosiem "Tribe" trzecim studyjnym wydawnictwie Włochów zatytułowanym "Crust", Sadist ostatecznie zakończył swą ewolucję. Tak się jednak nie stało i świat ujrzało dzieło totalnie pokraczne i niejadalne, które naówczas okazało się gwoździem do trumny dla zespołu. Już bowiem "Crust" był dla sporej części fanów nie do łyknięcia, ale to właśnie "Lego" pokazał, że poprzednie wydawnictwo to bułeczka z masłem, którą każdy szanujący się (a także nieszanujący się) miłośnik wciągnie prędziutko i poprosi jeszcze o dokładkę. Prawdę powiedziawszy przy "Lego" "Crust" wydaje się całkiem porządnym albumem, którego da się posłuchać bez chęci przełączenia na Disco Relax albo Radio M, czego o tym pierwszym powiedzieć się w żadnej mierze nie da. Tak – jest aż tak źle. 70 minut – uwierzcie, musiałem się zmuszać, by się przez to przegryźć za jednym zamachem; się nie da – jakiegoś szmatławego, prostackiego i niedojebanego numetalu połączonego z niby progresywnym i technicznym graniem. Te dwa ostatnie przymiotniki w ilościach śladowych – taka homeopatia w muzyce. Elementy, z których kiedyś słynął Sadist odeszły w zapomnienie: nietuzinkowe melodie zastąpiły jakieś odpustowe zaśpiewki, umiejętności — które raczej nie wyparowały — odstawiono w kąt na rzecz szarpidructwa i smęcenia, progresywny klimat zastąpił pseudo zakręcony a’la Korn. Zmiany dosięgnęły nawet wkładki, która mogłaby posłużyć wyjątkowo głupiej blacharze (zwróćcie uwagę, że blachara musiałaby być głupia ponad definicyjny stan pojęcia 'blachara') za tło do bloga o koffaniu i słitasieniu. No ja cię pierdolę! Niewiele jest rzeczy, bardzo niewiele, które przyciągają, choćby w najmniejszym stopniu. Nawet mi się nie chce nad nimi myśleć, bo wydaje mi się, że to strata czasu. Jeżeli jest ktoś, kto lubi Korn albo temu podobne Miałkie Bułki, zaprawione sporą ilością elektroniki to niech sobie załatwi wizytę u psychologa. Może też sobie kupić płytę Sadist zatytułowaną "Lego". Mułem nie rzygam tylko dlatego, że zadziałała homeopatia.


ocena: 3/10
deaf
oficjalna strona: www.sadist.it

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

1 komentarz:

  1. Kurwa to jest takie gówno, że tego się słuchać nie da. Ode mnie 1/10

    OdpowiedzUsuń