17 stycznia 2011

My Dying Bride – Turn Loose The Swans [1993]

My Dying Bride - Turn Loose The Swans recenzja okładka review coverMy Dying Bride mają na koncie kilka krążków, które spokojnie można uznać za genialne, a mimo to "Turn Loose The Swans" i tak wyróżnia się w tym gronie i należy do tych naj-naj-naj. No i jest najprawdopodobniej największym osiągnięciem w ramach całego nurtu doom-death. Od debiutu dzieli go zaledwie rok, skład pozostał ten sam (wliczam Martina, który awansował na pełnoprawnego, za przeproszeniem, członka, i którego wkład w ten album jest niemały), ale podejście do komponowania uległo wyraźnej ewolucji. Angole w dalszym ciągu hołdowali rozsądnie pojmowanej oryginalności i twórczej odwadze, jednak obrali inny kierunek niż przy okazji "As The Flower Withers". W wyniku tych działań powstał longplej baaardzo ciekawy, niezwykle zróżnicowany, trudny (choć z technicznymi wygibasami nie mający nic wspólnego) i — jak na swoje czasy — nawet awangardowy. Wyjątkowość "Turn Loose The Swans" zapewnił m.in. niebanalnie wytworzony klimat i rozmach w użyciu takich, niekonwencjonalnych jak na gatunek, instrumentów jak pianino czy skrzypce. Zresztą powiedzcie sami, czy za typową można uznać — death? doom? — metalową płytę, na której przesterowane gitary pojawiają się dopiero po prawie dziesięciu minutach słuchania? W tym czasie nie dzieje się zbyt wiele, ale jakie to piękne! Tę dłuższą chwilę spokoju rozrywa dopiero brutalne uderzenie w 'Your River' (to mój ulubiony utwór My Dying Bride w ogóle), które przechodzi w płaczliwe gitarowo-skrzypcowe mielenie – jeden z najbardziej poruszających motywów w twórczości zespołu. I tak już do końca – mocne, przybrudzone death’owe tąpnięcia przeplatają się z atmosferycznymi zwolnieniami i wszechobecnym dołem. Anglicy nie kombinują sensu stricte, ale grają 'sprytnie', zapewniając odpowiednio dobranymi zmianami tempa sporą dynamikę nawet długaśnym i pozornie rozlazłym kawałkom. Duża w tym zasługa Ricka, który swoimi gęstymi przejściami udowadnia, że wolna muzyka wcale nie musi być grana drętwo i prostacko. Nie można zapomnieć o Aaronie, bo jego wokale są znacznie bogatsze niż na debiucie, brzmią lepiej, a przy tym są wykonane z pełną ekspresją. Wspaniała płyta, dla wielu – 'ta jedyna', dla mnie – 'tylko' jedna z dwóch...


ocena: 10/10
demo
oficjalna strona: www.mydyingbride.net

inne płyty tego wykonawcy:


Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz