21 września 2016

Pyrrhon – Running Out Of Skin [2016]

Pyrrhon - Running Out Of Skin recenzja okładka review coverTak sobie słucham "Running Out Of Skin" raz, drugi, dziesiąty, pięćdziesiąty... i dochodzę do wniosku, że jedynym fragmentem muzyki, w którym wiadomo o co chodzi, jest na tym albumie cover 'Crystal Mountain'. To wrażenie może wynikać z faktu, że tylko w tych kilku minutach mamy do czynienia z normalną muzyką. Cała reszta to jeden wielki chaos, w którym trudno wyodrębnić jakiekolwiek wyraźniej zarysowane struktury. Pyrrhon pozwolili sobie tutaj na kilkanaście minut szalonej (i dość ekstremalnej) improwizacji, jako tako skoordynowanego katowania instrumentów w sposób wiadomy tylko dla siebie. "Growth Without End", wcześniejsza epka, nie była materiałem łatwym do ogarnięcia; na "Running Out Of Skin" poprzeczka jest zawieszona jeszcze wyżej. Teoretycznie. Wydaje mi się bowiem, że każda próba rozłożenia tych kawałków na czynniki pierwsze jest równoznaczna z ich nadinterpretacją, że nie o to tu chodzi. "Running Out Of Skin", choć to tylko mała piguła, jest tworem bardziej popieprzonym niż każde poprzednie wydawnictwo Pyrrhon, a jednak słucha się go zdecydowanie łatwiej. Wystarczy wyłączyć części mózgowiny odpowiedzialne za analizę i dać się wciągnąć w instrumentalny wir – odczucia są wówczas naprawdę ożywcze. Co do interpretacji wielkiego szlagieru Death – jest to jedna z najlepszych (obok Necrophagist), jakie słyszałem. Niby ma dużo wspólnego z oryginałem, ale została przefiltrowana przez styl Pyrrhon w taki sposób, że zabrzmiała niezwykle naturalnie dla tego zespołu. "Running Out Of Skin" polecam zwłaszcza miłośnikom chaosu w muzyce albo muzyki w chaosie – obie wersje pasują do tej płytki.


ocena: -
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/pyrrhonband

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz