23 marca 2010

Sculptured – The Spear Of The Lily Is Aureoled [1998]

Sculptured - The Spear Of The Lily Is Aureoled recenzja okładka review coverThe Spear Of The Lily Is Aureoled to debiutancki longplej death/progowej ekipy zza oceanu i muszę powiedzieć, że debiut ze wszech miar udany. Co więcej – jest to album bardzo nowatorski, oryginalny i bardzo postępowy, a biorąc pod uwagę czas, kiedy powstał, wydaje się, że w pełni zasługuje na miano wybitnego. Wydaje się także, że podobnie jak wiele innych zespołów, które pokusiły się o stworzenie czegoś świeżego i przełomowego, także Sculptured nie występuje w świadomości typowego fana ekstremy. A szkoda, bo ponad 40 minut progresywnego melodyjnego deathu, którymi nas raczą, jest w stanie przykuć do playera na wiele, wiele godzin. Przyznam się, że takiej dawki innowacji dawno nie słyszałem. Album zaczyna się tak o, co więcej, po pierwszym przesłuchaniu wydaje się, że cały album jest taki se i tylko dźwięk trąbki plącze się po głowie. Jednak kolejne przesłuchania całkowicie odmieniają podejście do płyty i każdy kawałek zaczyna ukazywać swoją wielopoziomową strukturę i kompozytorski geniusz. Była kiedyś taka polska eksperymentalna kapela Insomnia, w której wokalista pocinał także na trąbce i wyczytałem gdzieś, że nazwali wykonywaną przez siebie muzykę „brain metal” – jestem gotów, przy całej mojej niechęci do takich określeń, takiego właśnie sformułowania użyć w odniesieniu do Sculptured. Żeby skomponować taką muzykę trzeba się nieźle nagłówkować! A za tak fenomenalne wykorzystanie trąbki można im bezsprzecznie wręczyć Nobla – prędzej im, niż Obamie. Utwór zatytułowany „Fashioned by Blood and Tears” jest doskonałym przykładem tego, o czym mówię, choć rozpoczyna się nieszczególnie. Jednak od połowy, gdy zaczyna się część instrumentalna, w uszach zaczynają wybrzmiewać meksykańskie melodie, a wtedy pojawia się trąbka i powala na kolana. Podobne, choć już nie tak fantastyczne, trąbki można usłyszeć w „Almond Beauty” oraz „Her Silence” i za każdym razem niosą one ze sobą olbrzymią dawkę nostalgii. Nie samą trąbką jednak Sculptured stoi, gdyż The Spear Of The Lily Is Aureoled to także klawisze, które wypełniają przestrzeń poszczególnych numerów, a we wspomnianym już „Her Silence” układają się w bardzo ładne i estetyczne solo, czyste zaśpiewy, które urozmaicają normalne i zupełnie przeciętne growle, całe akustyczne partie, jak w „Together With the Seasons” i „Our Illuminated Tomb”, a nawet atonalny instrumental zatytułowany „Fulfillment In Tragedy (For Cello and Flute)”. Popełniają chłopaki nawet jeden prawie deathowy kawałek („Lit By the Light of Morning”), więc nie jest źle. Tym bardziej, że poza kombinowaniem i eksperymentowaniem z dźwiękami, potrafią też grać, a raczej potrafi. Za gitary, bas, klawisze i niektóre wokale odpowiada jeden człowiek – Don Anderson. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony poziomem jego umiejętności, bowiem wielokrotnie słychać, że żaden z instrumentów, na których gra, nie jest użyty przypadkowo. Wystarczy sobie posłuchać solówek, które może nie są top-end, ale nie można im niczego zarzucić, tak od strony kompozycyjnej jak i technicznej. Skład uzupełnia jeszcze jeden wokalista i perkusista. Na zakończenie warto wspomnieć, że album wydało polskie Mad Lion Records. Niby nic, a cieszy. Summa summarum – album bardzo dobry, jeżeli nie wybitny.


ocena: 9/10
deaf
oficjalny profil MySpace: www.myspace.com/matrixmetal
Udostępnij:

0 comments:

Prześlij komentarz