17 lipca 2010

Psalm – Threshold Of Escape [1997]

Psalm - Threshold Of Escape recenzja okładka review coverJuż wyjaśniam skąd się wzięła na naszym blogu ta kapela – otóż jest ona kolejnym konsumenckim eksperymentem, jaki zrobiłem w moich poszukiwaniach kapel, które można by uznać za spadkobierców Nocturnusów. Eksperymentem średnio udanym. Jak się okazuje (znów), rewelacje głoszone przez sprzedawców ze sklepów sieciowych należy podzielić przez dwa, po czym z wyniku wyciągnąć pierwiastek. Najlepiej trzeciego stopnia. 'Death metal w klimatach Nocturnusów' – tak mniej więcej brzmiał opis aukcji... i jeszcze ten tytuł "Threshold of Escape", który tak mocno zasugerował sprzedawcy podjęcie tematu po amerykańskich madafakerach. Po lekturze albumu mogę bez mrugnięcia okiem powiedzieć, że Psalm ma tyle wspólnego z Nocturnusami, co Francuzi z bohaterstwem. A, zapomniałem dodać – Psalm to Francuzi, może więc w tym tkwi problem... Tak czy siak, muzyka Żabojadów ma się nijak do dokonań Amerykańców, bowiem to, co serwują nam winożłopy to wprawdzie death metal, ale nie ma w nim za grosz instrumentalnej wirtuozerii ani kompozycyjnego nowatorstwa. "Threshold of Escape" to taki o, industrialny dm, z jednym wszakże bajerem – ogarniają temat bez zbędnego elektronicznego szmelcu. Teraz będą trzy pochwały. Jakby na to nie spojrzeć, pewnego kunsztu wymaga takie zaoperowanie przesterami, które pozwala stworzyć odpowiednio zindustrializowaną atmosferę bez uciekania się do klawiszy. Jest w gitarach coś cybernetycznego, mają one posmak lekko podrdzewiałych przekładni. Podobnie jest z growlem, którego brzmienie jest bardzo nienaturalne – mechaniczne, o wyraźnie metalicznym zabarwieniu. Przypomina nieco głosy podkurionych robotów z niskobudżetowych filmów horror sf z lat 80-tych. Kończąc to dobre, wspomnę jeszcze kompozycje, które mimo iż bez szału, są jednak odpowiednio industrialne – zwarte, monotonne i głuche. Niby żaden plus, bo to industrial w końcu, ale tu nawet czuć cały ten zrobotyzowany klimat. Na zakończenie recenzji, wypada mi wrócić jeszcze na chwilę do uwag natury ogólnej z początku tekstu. Muszę się przyznać, że Psalm stał się dziś dla mnie pretekstem do zasygnalizowania jednego, bardzo ważnego tematu – durnowatych sprzedawców. Niby dostęp do sieci pozwala sprawdzić każdą informację, jednak nie dosłownie każdą. Efekt jest później taki, że trzeba się kierować czyimiś wytycznymi, a to oznacza, że się niekiedy łazi po omacku. W związku z tym, należy się liczyć, że zamiast klimatów Nocturnusowych dostajemy klimaty znad Sekwany.


ocena: 5,5/10
deaf
Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz