17 września 2012

Absvrdist – Illusory [2012]

Absvrdist - Illusory recenzja okładka review coverTak na pierwszy rzut oka Absvrdist nie sprawia najlepszego wrażenia – dziwna, zalatująca emo-szajsem okładka, tylko dwóch, za przeproszeniem, członków w składzie i muzyka z etykietką black-grind. To w zupełności wystarczy, żeby nie zawracać sobie nimi głowy dłużej niż przez trzy sekundy. A niesłusznie, bo muzykę na swoim debiucie stworzyli co najmniej dobrą – taką, której warto poświęcić kilka chwil, zwłaszcza, że sama płytka do najdłuższych nie należy. Po pierwsze, zapomnijcie o blackowych pierwiastkach – "Illusory" to album z bardzo współcześnie (bo nowocześnie to za duże słowo) potraktowanym grindem – rozwrzeszczanym i niestroniącym od obcych wpływów (głównie thrash’owych – w riffach), w którym jednak pobrzmiewają echa klasyków z Napalm Death i Brutal Truth. Daje to zagrany z głową i zacnie brzmiący agresywny wypierd o zaskakująco dobrym współczynniku słuchalności. Katowaniu "Illusory" sprzyja też optymalna długość płytki – zaledwie 22 minuty. Nie ma tego zatem wiele, ale przez wzgląd na stosunkowo duże urozmaicenie kawałków oraz brak zapychaczy i bzdurnych rozwiązań, porcja hałasu zaserwowana przez Absvrdist jest całkiem sycąca. Błędów czy wyraźniejszych uchybień tu nie znajdziecie, powiem więcej – czepianie się Amerykanów byłoby tylko szukaniem dziury w całym. Nie oznacza to, że w przyszłości nie może być lepiej – mnie wystarczy, żeby główny wokalista histerycznie darł mordę na granicy utraty głosu i wyrzygania bebechów. W muzyce nie muszą specjalnie nic zmieniać.


ocena: 7/10
demo

podobne płyty:

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz