19 kwietnia 2015

Anasarca – Dying [2004]

Anasarca - Dying recenzja okładka review coverJa tam się na zagrywkach biznesowych nie znam, ale to, co zrobili kolesie z Anasarca przy okazji trzeciej płyty, to się chyba redukcją kosztów zowie. Michael Dormann i Herb Grimm doszli najwyraźniej do wniosku, że skoro we dwóch potrafią nagrać to samo, co wcześniej w czterech, to nadprogramowi koledzy są im, przynajmniej w studiu, niepotrzebni. No i nagrali "Dying", która od strony muzycznej i brzmieniowej praktycznie nie różni się od poprzedzającego ją krążka "Moribund". Przy ustawionej na maxa wnikliwości — o jaką jednak trudno w przypadku dość jednowymiarowego death metalu — można się tu doszukać nieznacznego zwolnienia obrotów oraz garści odrobinę bardziej melodyjnych riffów, ale to naprawdę wszystko, na co dwaj kolesie sobie pozwolili. Mało? Trochę tak, bo — niezależnie od uszczupleń składu — czasu na przygotowanie tych 33 minut materiału Niemcy mieli sporo, a ograniczyli się do konsekwentnego naparzania wcześniejszych patentów. Zatem, jeśli wziąć pod uwagę, że na "Moribund" kawałki były do siebie bardzo podobne, a "Dying" jest bardzo podobny do "Moribund", to... trzeba się przed zakupem takiego albumu poważnie zastanowić, choć — żeby nie było wątpliwości — obiektywnie jest całkiem niezły. Ja fanatykiem Anasarca nie jestem i tych płyt mogę słuchać zamiennie, bo — pomijając krańcowo różny koncept liryczny — gwarantują identyczne wrażenia obcowania z dobrze zmajstrowaną — także pod względem realizacji — death metalową sieczką, do której raz na jakiś czas można bez bólu (i bez specjalnie głębokiej refleksji, niestety) wrócić.


ocena: 7/10
demo
oficjalna strona: www.anasarca.de

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz