22 marca 2010

Pillory – No Lifeguard At The Genepool [2005]

Pillory - No Lifeguard At The Genepool recenzja okładka review coverJeśli komuś zrobiło się przykro po rozpadzie Virulence, to pocieszenia może szukać w owrzodzonych ramionach Pillory, w którego szeregach udziela(ło) się dwóch członków tamtego wybitnie niedocenionego zespołu: perkusista Darren Cesca i wokalista/basman Chris Danecek. Skoro tacy zwichrowani zawodnicy pogrywają z nowymi, równie zachwianymi — i pewnie spalonymi — kolegami, to o efekt końcowy można być spokojnym. Mylące natomiast może być logo Unique Leader Records na okładce, bo Pillory niezbyt pasuje do jednowymiarowego katalogu tej firmy. Dużo lepiej wtopiliby się w Relapse (może — po ewentualnej reaktywacji — się doczekają, przynajmniej zyskaliby sensowną dystrybucję), bo muzyka Amerykańców jest programowo pojebana, posiekana jak szczury w chińskiej restauracji, rytmicznie rozdygotana, szalenie techniczna i maksymalnie ekstremalna. No i ważna sprawa, chłopaki podejmują wątki zapoczątkowane przez Virulence, ale w swych chorych wyczynach są jeszcze brutalniejsi. Sieczka łącząca w sobie elementy death, grind, hard core i jazz jest naprawdę okrutna i trafi w gusta wąskiego grona maniaków późnego Gorguts, Cryptopsy, TDEP (szczególnie z debiutu), Cephalic Carnage czy naszego Nyia. Instrumentalnie wyczyniają tu cuda (wrażenie robi zwłaszcza praca Darrena Cesca, choć wszyscy zapierdalają jak ksiądz po kolędzie) i tylko na chwile — w których trzaskają jazzowe wygibasy — tracą na dosadności. Nawet pojawiające się od święta melodie nie należą do najnormalniejszych i mogą wykręcić niejedne wrażliwe uszęta. Wokalnie bez zarzutu, a partie znanej z Virulence świni są powodem wielkiej mojej radości. Zresztą jak cała ta płyta.


ocena: 9/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/pages/Pillory/662486047144743

inne płyty tego wykonawcy:

podobne płyty:

Udostępnij:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza