14 września 2014

Tehace – Yearning For The Slime [2014]

Tehace - Yearning For The Slime recenzja okładka review coverKilka lat temu Tehace, obwołany którymś z kolei 'polskim Morbid Angel', miał robić za nową nadzieję polskiej sceny death. Gwarancją dobrej promocji i pewnego sukcesu była umowa z największym metalowym wydawcą w kraju. Nooo, ale wiemy, jakie mamy warunki i ile są warte są tutejsze obietnice. Rezultat był taki, że o zespole błyskawicznie słuch zaginął. W sumie historia jakich wiele, ale jeśli weźmiemy pod uwagę poziom wejherowskiej ekipy, to sytuacja staje się co najmniej niepokojąca. W każdym razie lata mijały. Chłopaki się zestarzeli i już jako panowie powracają z wydaną własnym sumptem płytą numer dwa, której nagrania rozpoczęli jeszcze w... 2011 roku. Jak więc widać, szczęście Tehace nadal nie dopisuje. Jedyne pocieszenie można znaleźć w tym, że kapela nie spuszcza z tonu i bez zarzutu wymiata ten morbidowski stuff. Właśnie... od oczywistych porównań zespół nie ucieknie, nie wydaje mi się, żeby nawet próbował, bo wpływy przede wszystkim "Covenant" i "Formulas Fatal To The Flesh" są tak mocno słyszalne na każdym kroku (zwłaszcza jeśli chodzi o brzmienie solówek i pracę dwóch stóp), że zakamuflować się tego nijak nie da. A że wykonawczo wszystko jest naprawdę cacy, to nie ma potrzeby jojczeć o zauważalną oryginalność. Już jedno uważne przesłuchanie "Yearning For The Slime" pozwala skonstatować bez cienia złośliwości (chyba że w stosunku do Amerykanów), że na chwilę obecną Morbid Angel to taki amerykański Tehace... Mocne słowa, wiem, ale w konfrontacji z opisywanym krążkiem "Illud Divinum Insanus" wypada po prostu zawstydzająco. Żeby jednak nie było zbyt jednorodnie, w muzyce Tehace można się doszukać naleciałości paru innych, mniej lub bardziej z Morbidów zaciągających, zespołów – mam tu na myśli późniejszy Mithras, Sickening Horror (z drugiej płyty) oraz Nile (ze wspaniałego "In Their Darkened Shrines"). Znajdziecie tu ponadto wyjątkowo udane rozwiązania autorskie, które najmocniej przebijają się z tych wolniejszych, klimatycznych i nieco eksperymentalnych kawałków – głównie z 'Neverending Day' i 'Road To Slavery'. W tych fragmentach panowie pokazali się z innej, ale równie — jak nie bardziej! — przekonującej strony i nie było by wcale źle, gdyby w przyszłości poszli właśnie w tym kierunku; do pełni szczęścia dopełniając tylko całości takimi zajebistymi wyziewami jak zamykający album morderczy 'Meatgrinder (Iron Claws Of Fate)'. Właśnie wtedy dorobią się rozpoznawalności dorównującej ich poziomowi technicznemu i będą mogli mówić o wypracowaniu własnego stylu. Na razie trzeba ich wspierać, żeby znów nie przepadli. "Yearning For The Slime" nie kosztuje przecież fortuny.


ocena: 7/10
demo
oficjalna strona: www.tehace.pl

podobne płyty:


Udostępnij:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza