9 stycznia 2026

Gridlink – Perfect Amber [2025]

Gridlink - Perfect Amber recenzja reviewGridlink zakończyli działalność niedługo po wydaniu „Longhena” „Coronet Juniper”, ale nie miałem im tego za złe. Wszak zrobili tyle dobrego dla światowej kultury, że stali się boscy i nietykalni, więc wybaczyłbym im nawet udział w „Tańcu z gwiazdami”. Nie liczyłem też na ich powrót, bo jak mało kto – nie musieli niczego udowadniać. Wszak zrobili tyle dobrego dla światowej kultury i tak dalej… A tu niespodzianka. Nie, nie wrócili, ale postanowili zza grobu jeszcze raz zrobić dobrze swoim fanom. Nie śmiałbym prosić o więcej.

Perfect Amber to niezwykle wartościowe wydawnictwo, bo składają się na nie trudno dostępne dwie pierwsze płytki (zdrobnienie zamierzone i niestety konieczne) Gridlink w wersjach ulepszonych/uwspółcześnionych, a konkretnie w takich, w jakich zaplanował je Takafumi Matsubara. Jak się okazało, oryginalne nagrania — same w sobie przecież całkiem udane — były dotknięte ograniczeniami sprzętowymi i w związku z tym nie trafiły na nie wszystkie przewidziane ścieżki, a i z miksu zespół nie był w pełni zadowolony. Czy w ogóle warto było przy tym dłubać? No kurwa!

„Amber Gray” i „Orphan” nie wydawały mi się w jakikolwiek sposób wybrakowane, jednak po konfrontacji z ich rimejkami na Perfect Amber muszę przyznać, że… tylko tak mi się wydawało. Różnice w brzmieniu są oczywiste i mocno odczuwalne od pierwszych sekund. Oba materiały — przy czym debiut w większym stopniu — nabrały fajnej głębi, zostały bardziej nasycone i zyskały na pierdolnięciu. Zajebiście podoba mi się jak uwypuklono aranżacyjne smaczki (głównie gitarowe) oraz podbito dynamikę i dzięki temu wydobyto z muzyki dodatkowe pokłady energii – energii, która błyskawicznie udziela się słuchaczowi. W tym aspekcie Gridlink byli nie do podjebania, bo naprawdę mało który zespół potrafi łączyć w swojej twórczości nieliche techniczne wygibasy z totalną żywiołowością, a im to wychodziło naturalnie. Chociaż od wydania obu płyt upłynęło już kilkanaście lat, w dalszym ciągu zachwycają świeżym podejściem do grind’u.

Nie miałem podstaw podejrzewać, że coś takiego jak Perfect Amber w ogóle kiedykolwiek powstanie, ale skoro już powstało, to baaardzo się, kurwa jego mać, z tego powodu cieszę. „Amber Gray” i „Orphan” w takim wydaniu to coś fantastycznego, po prostu pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów tego nietuzinkowego zespołu, a dla całej reszty doskonała okazja, żeby się wreszcie z nimi zapoznać. Teraz nieśmiało czekam, kiedy chłopakom znudzi się łupanie w Barren Path i wrócą na stare śmieci…


ocena: -
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/GridLink512

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

0 comments:

Prześlij komentarz