24 czerwca 2010

Malevolent Creation – Retribution [1992]

Malevolent Creation - Retribution recenzja okładka review coverKilkadziesiąt sekund tajemniczego intra, a potem 33 minuty jazdy takiej, że jednym podmuchem zrywa gacie przez głowę, zostawiając delikwenta tylko w pożółkłych majciorach. Porywające riffy, świetne solówki (w tym jedna gościnnie zagrana przez Jamesa Murphy), dudniący bas, perkusyjna kanonada i mocny ryk wokalisty. Już pierwsza konfrontacja fana klasycznego death metalu z "Retribution" przynosi jakże prostą konstatację, że oto mamy do czynienia z zespołem i płytą z najwyższej półki. Skoro wyżej pojawił się przymiotnik 'klasyczny', to usłyszymy oczywiście wpływy thrash’u, w tym przypadku przede wszystkim Slayera, co objawia się w licznych melodiach ('słodzenia' bezproblemowo uniknięto), jak również w typowej dla Zabójców zabójczej motoryce. Nie ma się co oszukiwać – słuchając "Retribution" nie raz zaleci krańcowo kultowym "Reign In Blood", ale nie jest to jakieś specjalnie nachalne, tudzież bezczelne, więc sam trudności z tego powodu robił im nie będę. Muza jest ponadto bardzo agresywna, dynamiczna, szybka i naszpikowana amerykańską brutalnością. Gitarzyści Malevolent Creation, Phil Fasciana i Rob Barrett, przy okazji tego albumu najwyraźniej posiedli niezwykłą moc (czyżby to zasługa 'leczniczych' ziółek?) komponowania utworów... za krótkich – nawet najdłuższy na płycie 'Coronation Of Our Domain' (5:06) kończy się przedwcześnie. I o to, kurwa, chodzi! Po wybrzmieniu ostatniego dźwięku pozostaje bowiem pieprzony niedosyt, domagający się jak najszybszego zaspokojenia. I tym sposobem obcowanie z "Retribution" staje się dla słuchacza czymś w rodzaju death metalowej mantry.


ocena: 9/10
demo
oficjalny profil MySpace: www.myspace.com/malevolentcreation

inne płyty tego wykonawcy:

podobne płyty:

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz