26 lutego 2011

Burning Inside – The Eve Of The Entities [2000]

Burning Inside - The Eve Of The Entities recenzja okładka review coverBurning Inside miał wszelkie predyspozycje ku temu, żeby osiągnąć choćby chwilowy sukces – wszak magia nazw, takich jak Death, Control Denied, Acheron, Iced Earth, Incantation czy nawet Black Witchery powinna zadziałać nie tylko na cholernie szerokie grono potencjalnych słuchaczy, ale przede wszystkim na żądnych oszczędności wydawców. Z niewytłumaczalnych przyczyn tak się jednak nie stało i "The Eve Of The Entities" wydała, a następnie pogrzebała mała polska wytwórnia. Między innymi przez straszliwe zaniedbania Still Dead kapela nie zdobyła należytego jej uznania; wielka szkoda, bo debiut Amerykanów — abstrahując już od wielkiej sieci personalnych koneksji — to bardzo porządny death metalowy krążek. Mimo, iż w muzyce tego zespołu nie brakuje gęstych blastów i niezłego mieszania na gitarach, nie ma to nic wspólnego z napierdalatorami pokroju Dying Fetus czy Deeds Of Flesh. Burning Inside jest znacznie bliższy klasycznemu obliczu death metalu z Florydy, a poza tym nie ucieka od pewnych heavy metalowych wpływów, co objawia się w sporej ilości melodyjnych riffów i solówek. Na "The Eve Of The Entities" można wyodrębnić trzy typy utworów. Pierwsza grupa to krótkie instrumentalne 'klimatoroby', czyli trójca intro-interludium-outro. Do tego dochodzą również krótkie, ale za to szybkie, intensywne i brutalne dopierdy w postaci 'Masque', 'Chapters Of Youth' i 'My Own'. No i w końcu są też kawałki rozbudowane, wielowątkowe, przepełnione zmianami tempa i nastroju, w których ujawniają się wspomniane już lajtowe wpływy. Ogólnie jest czego posłuchać, bo płytka trwa 44 minuty, a że odpowiadają za nią doświadczeni muzycy, to i do poziomu kompozycji czy strony warsztatowej nie ma się jak przyczepić. Największą gwiazdę Burning Inside próbowano wyeksponować poprzez produkcję, toteż najbardziej uwypuklonym instrumentem jest perkusja. Niekiedy można odnieść wrażenie, że nieco z tym przedobrzono (werbel!), ale z drugiej strony przy tak wybornym techniku, jakim jest Richard Christy, naprawdę mamy co podziwiać, bo stworzony materiał wymaga od niego dużej sprawności i wszechstronności. Ale żeby nie było żadnych wątpliwości – cały skład pokazał się tu z dobrej strony i "The Eve Of The Entities" powinien spasować niejednemu miłośnikowi death metalu.


ocena: 8/10
demo

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz