26 września 2011

Testament – Low [1994]

Testament - Low recenzja okładka review coverPrzed nagraniem "Low" Testament, jak to się ładnie mówi, zaliczył doła, doszły do tego istotne zmiany składu (odejście Skolnicka) i kłopoty z wytwórnią – w takiej sytuacji nie można było oczekiwać po zespole cudów, tym bardziej, że tenże zespół wydał już pięć płyt, którymi raczej wyczerpał temat. A tu coś takiego! Testament wbrew przeciwnościom losu podniósł się w glorii i chwale. Z wielkiego syfu powstał krążek, który z miejsca dołączył do ich największych osiągnięć – zaskakujący, mocniejszy niż którykolwiek wcześniej, bardzo zróżnicowany, świeży i przede wszystkim utrzymany na zajebiście wysokim poziomie. Panowie skomponowali wielowymiarowy choć bardzo składny materiał, w którym do odkrytego na nowo thrash’u dodali zwiększające siłę wyrazu elementy death metalu i zaaranżowali wszystko tak, żeby każdy mógł nagrać się do syta. Artystycznie Amerykanie ulżyli sobie najdosadniej w 'Urotsukidoji' – popieprzonej instrumentalnej plątaninie robiących wrażenie różnorakich popisów każdego z muzyków. Ogólnie, na "Low" zajebichy jest co nie miara, tak w spokojnym ('Trail Of Tears', 'Last Call'), jak i agresywnym ('Low', 'All I Could Bleed', 'Ride' i w sumie pozostałe) wydaniu, ale wszystko to blednie przy totalnie poniewierającym, zajebiście brutalnym 'Dog Faced Gods'. Raz, że to jeden z absolutnie najlepszych utworów Testament, a dwa, że ozdabiająca go solówka Murphy’ego jest z kolei jedną z jego najbardziej udanych – genialnym połączeniem technicznego mistrzostwa i niczym nie skrępowanej ekspresji. To trzeba usłyszeć! To trzeba znać na pamięć! Już za sam ten numer należy się dziesiątka – arcydzieło! Warto zaznaczyć, że wspomniane już wolniejsze/spokojniejsze fragmenty — w przeciwieństwie do poprzednich płyt — ani nie usypiają, ani nie denerwują, co koniecznie należy zaliczyć na plus. Cieszyć może mała rewolucja w obrębie brzmienia – zyskało na ciężarze (dotyczy to szczególnie gitar – sprawdźcie 'Shades Of War'!) i soczystości, stało się pełniejsze, bardziej dynamiczne i przekonywające. Zmiany dotyczą także wokali Billy’ego – z jego śpiewu zniknęły przyprawiające mnie o ból głowy wycie i zawodzenie, a w ich miejsce pojawił się konkretny ryk. Jakby ktoś jeszcze nie załapał, Testament dzięki tej płycie, jak to się ładnie mówi, wrócił z dalekiej podróży. I to od razu do czołówki gatunku.


ocena: 10/10
demo
oficjalna strona: www.testamentlegions.com

inne płyty tego wykonawcy:


Udostępnij:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza