5 marca 2014

Pathology – Surgically Hacked [2006]

Pathology - Surgically Hacked recenzja okładka review coverZdawać by się mogło — a przynajmniej zdrowy rozsądek tak podpowiada — że band powstały w 2006 roku i nawalający dość oklepane dźwięki nie ma prawa dorobić się statusu grupy wpływowej. A jednak, na inspirujący wpływ Pathology powołują się rozmaici brutaliści z całego świata. Skąd się wzięła ta ponadnormatywna atencja i zainteresowanie? Szczerze mówiąc, pojęcia nie mam, no bo przecież nie ze względu na muzykę... Materiał z debiutanckiego krążka Amerykanów to dobrze zagrane i nieźle wyprodukowane nic nowego spod znaku typowego brutal death. "Surgically Hacked" spełnia chyba wszystkie wymogi gatunku (niskie wokale, dość szybkie tempa, trochę groove, trochę niewyszukanych zwolnień i teksty w tematyce gore) i jakichś formalnych błędów nie sposób jej wytknąć, a za optymalną długość (20 minut – wychodzi przyzwoita średnia 2 minuty na kawałek) można nawet odrobinę pochwalić. Krążek oczywiście nadaje się do słuchania, bo panowie grają na dobrym poziomie – człowiek się nie męczy, na ziewanie nie ma specjalnie czasu, ale żeby wyłapać coś charakterystycznego, niepospolitego... No właśnie. Główny problem "Surgically Hacked" leży w tym, że to płyta raczej dla bezgranicznych fanów takiego hermetycznego młócenia. Oni docenią wierność ideałom, ładunek brutalności, paciajkę na okładce, itp., bo już minimalnie wybredny słuchacz wybierze coś z wyższej półki, z której zresztą Pathology obficie zaciągają: Disgorge, Fleshgrind, Disavowed, Pyrexia, Pyaemia czy Prophecy, albo... któryś ich późniejszy album z Mattim Way’em na wokalu... Ja tak właśnie robię.


ocena: 6/10
demo
oficjalna strona: www.pathologymusic.com

inne płyty tego wykonawcy:

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz