facebook

23 marca 2010

Hypocrisy – Catch 22 [2002]

Hypocrisy - Catch 22 recenzja okładka review cover
Oj długo nie mogłem przekonać się do "Catch 22", ba! na początku nie mogłem znieść tego albumu! Ale po pewnym czasie sięgnąłem po niego i po przesłuchaniu stwierdziłem jedno: materiał wymiata. Mój brak przekonania wynikał stąd, iż na "Catch 22" pojawiło się bardzo dużo industrialu, co bardzo udziwniło muzykę Szwedów. Pomimo tych udziwnień album paradoksalnie jest łatwiejszy w odbiorze niż poprzednicy. Bardzo dużo jest tu świetnych melodii, łatwo wpadających w ucho i na dłużej pozostających w pamięci. Wokale odegrały w tym także bardzo ważną rolę. Roi się tu od czystych różnorodnych partii wokalnych, które moim zdaniem są najlepsze w historii Hypocrisy. Ale bez obaw, na krążku występują także agresywne skrzeki i inne wrzaski, do których Peter przyzwyczaił nas na poprzednich produkcjach. Wszystko to oplecione jest brutalnością death metalu i charakterystycznym jadem hipokryzji. Ostre, często bardzo pojebane riffy, optymalna melodyjność, klawisze i różne sposoby śpiewu Petera tworzą oryginalny, nie występujący na pozostałych płytach grupy charakter buntu. Bunt ów skierowany jest przeciwko otaczającej nas rzeczywistości, o czym świadczą tytuły niektórych utworów, teksty jak i sama muzyka. W sumie nie wiem dlaczego Peter zdecydował się na ponowne nagranie "Catch 22" w 2008, ponieważ ten jest krążek naprawdę bardzo dobry. Na pewno jednym zajmie więcej czasu przekonanie się do niego, inni łykną go od razu, zaś zatwardziałym konserwatystom może w ogóle nie przypaść do gustu.

ocena: 8,5/10
corpse
oficjalna strona: www.hypocrisy.tv

inne płyty tego wykonawcy:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz