26 kwietnia 2014

Massacre – Back From Beyond [2014]

Massacre - Back From Beyond recenzja okładka review coverWielki powrót kultowego Massacre! Wszyscy fani klasycznego death metalu od dawna w napięciu czekali na ten moment, ponieważ bla, bla, bla, coś tam, coś tam, bla, bla, bla… Naprawdę, męczą mnie te wszystkie reaktywacje, zwłaszcza takie, za którymi stoją niezbyt czyste intencje. Ekipa wskrzeszonego Massacre wprawdzie nie robi wokół siebie takiego cyrku jak choćby Carcass czy Broken Hope, ale trudno mi uwierzyć w to, że Rick Rozz i Terry Butler bez swojego starego zespołu nagle żyć nie mogą. Tym bardziej, że ten drugi pewnie do śmierci może grzać dupsko w słońcu, jadąc na samych tantiemach z Six Feet Under. Co ciekawe, zawsze najbardziej zainteresowany reaktywacją (i zyskiem niej płynącym) był Kam Lee, a w obecnym składzie go nie ma… Jakiż to wspaniały punkt wyjścia dla rozmaitych teorii spiskowych! No, ale o czym to ja… Właśnie, przyprószeni siwizną tudzież świecący łysinami deathmetalowcy w liczbie czterech zebrali się do kupy, uzyskali błogosławieństwo założyciela Massacre Billa Andrewsa i atakują z trzecią płytą, która w zamyśle ma być godną kontynuacją „From Beyond”. Pewnie zastanawiacie się, czy sprostali temu wyzwaniu. Poniekąd tak. Tytuł i okładka Back From Beyond w jednoznaczny i raczej niezbyt wymyślny sposób nawiązują do debiutu (sugerując prostackie granie na sentymentach), muzyka natomiast – jedynie w niewielkim stopniu. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nowy materiał Massacre jest krążkiem co najmniej dobrym (czego, przyznam szczerze, po nich się nie spodziewałem), ale zamiast z pierwotnym łojeniem z Florydy więcej wspólnego ma z — co zaskakuje i wprawia w zdziwienie — klasycznym mieleniem po… szwedzku. Może już mi się całkiem z głową i uszami popieprzyło, ale niemal na każdym kroku słyszę tu Grave – podobna motoryka, brzmienie gitar, wokalny wymiot (choć nie aż tak głęboki), tempa… Oznacza to mniej więcej tyle, że panowie jednak nie poszli na łatwiznę i nie nagrali kalki sławnego debiutu; wykonali za to pewny krok w bok, dzięki czemu Back From Beyond wypada dość autentycznie, naturalnie, a w każdym razie ciężko. W taką muzykę zupełnie fajnie wpasowały się zajebiście charakterystyczne solówki Rozza, które stanowią główny łącznik z przeszłością kapeli. Fani rozkochani w „From Beyond” są pewnie na wymarciu, ale myślę, że także im odświeżone oblicze Massacre powinno się spodobać. Spośród trzynastu kawałków jest mi trudno wskazać jednoznacznego faworyta, bo każdy z osobna daje radę, ale mogę wam zdradzić, że swój pełny potencjał ujawniają dopiero jako całość Back From Beyond. Płyty słucha się na tyle przyjemnie, że przestaje mnie obchodzić, czy została nagrana wyłącznie dla kasy; mamy tu do czynienia z pełnym zawodowstwem bez śladu fuszerki.


ocena: 8/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/MassacreFlorida

inne płyty tego wykonawcy:


Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz