6 kwietnia 2010

Lost Soul – Chaostream [2005]

Lost Soul - Chaostream recenzja okładka review coverSkłamałbym, mówiąc, że mam do "Chaostream" jakiś wielki sentyment. Nie chodzi tu w żadnym wypadku o brak sympatii, ale po prostu – za krótko się znamy. Mimo to, odfajkowane pięć lat i setki przesłuchań ani odrobinę nie zmieniły mojego podejścia do tej płyty. Jak rozpierdalała mnie w pył wtedy, tak czyni to i dzisiaj. I w dalszym ciągu z podziwu nad tą rzeźnią wyjść nie mogę. Panowie zdecydowanie przekroczyli granice uprawianego dotąd przez siebie łomotu, bo tak niesamowicie intensywnie jak na "Chaostream" na pewno wcześniej nie grali. Gdzieniegdzie nasuwają się co prawda skojarzenia z motoryką Morbid Angel, szybkościami Hate Eternal i zakręceniem Immolation, ale Lost Soul traktuje death metal jednak trochę inaczej, po swojemu, w sposób mimo wszystko bardziej bezwzględny i dosadny. Jest w tym ogrom brutalności, wielki ciężar (duża w tym zasługa siedmiostrunowych gitar i niskiego stroju – takie brzmienie miażdży!), świetna technika instrumentalistów, diabelskie uczucie i niemała wyobraźnia przy komponowaniu. Solidny wokal Jacka Greckiego (czasami podchodzi pod Vincenta z "Covenant") i ciekawe teksty dopełniają obrazu całości. Czyli — jak by tak nie patrzeć — mamy tu typowe składniki klasycznej death metalowej produkcji. Tylko takie małe, acz istotne ale... Ogólny poziom i umiejętność odpowiedniego złożenia tych elementów daleko odbiegają od standardu. Stworzyć tak długi (46 minut) i agresywny materiał, którym słuchacz przez cały czas jest zaabsorbowany, naprawdę trzeba umieć. Przy "Chaostream" nie ma czegoś takiego, jak w przypadku większości grup grających typowo 'po amerykańsku', gdzie po dwóch kawałkach chce się — wzorem rozmaitych niedźwiadków — spać do wiosny. Tu przez ponad trzy kwadranse jest się zmuszonym siedzieć na dupie, aby móc choćby częściowo ogarnąć te fale zajebiozy gwałtownie wypływające z głośników. Oczywiście prowadzi to do — tak przecież pożądanego — stanu totalnego ocipienia, graniczącego nawet z katatonią – a to nie tylko za sprawą hiperszybkiego blastowania, ale także wspaniałych zwolnień (szczególnie w 'Christian Meat' i 'The Birth Of Babilon', gdzie nawet struny basowe smyrają po podłodze) oraz pięknie rozbudowanych solówek, łączących w sobie techniczne sztuczki i niebanalne melodie. Nie zmienia to faktu, że największe wrażenie robi na mnie wspomniana już wyżej intensywność i bezpośredniość tej muzyki. Sprawdźcie chociażby 'Mortal Cage' lub 'Angel’s Cry' – toż to prawdziwe dźwiękowe bestialstwo! "Chaostream" to absolutna czołówka czołówki death metalowych płyt nagranych kiedykolwiek w tym kraju – rewelacja!


ocena: 10/10
demo
oficjalna strona: www.lostsoul.pl

inne płyty tego wykonawcy:

podobne płyty:

Udostępnij:

1 komentarz:

  1. Ech, mam za sobą wiele godzin spędzonych miło z tą płytą. :) Jest na niej wszystko czego potrzeba w def metalu i to podane w jakim stylu! :] Dobrze, że wzięli na grafika Setha, bo gdyby podsuwany wszystkim Wiśniewski miał dopełnić tego dzieła swoją okładką, to myślę że tekstów nie czytałoby się tak fajnie:P I nasuwa mi się jeszcze jedna myśl - po paru tygodniach(miesiącach?)katowania IiI, gdy przesłuchałem ten album z gapieniem się w teksty, to jednak stwierdziłem, że Jaca ma rację i wokal z tej płyty nie pasowałby jednak klimatem do nowego oblicza. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń