11 marca 2014

Kat – Acoustic "8 Filmów" [2014]

Kat - Acoustic 8 Filmów recenzja okładka review coverWyjdę na hejtera, ale trudno – trzeba ostro reagować w obliczu tak bezczelnego zamachu na kasę fanów. Długo się zastanawiałem, od czego zacząć tę tyradę, bo — trawestując fragment 'Głosu Z Ciemności' — ta płyta ssie, ssie, ssie, a wybór elementów, za które należy się poważna zjebka, jest przeogromny. Dlatego, w imię rzetelności, na początek rzucę wszystkie pochwały, jakie przychodzą mi do głowy w kontekście "Acoustic '8 Filmów'". Album nieźle brzmi (choć to żadne osiągnięcie), wokalista ma przyzwoity głos, a utwory momentami są zbliżone do oryginałów. Koniec tego dobrego. Okładka budzi zażenowanie (politowanie?), tytuł jest co najmniej głupi (równie dobrze mogło by być "8 lodówek" albo "worek ziemniaków"), a muzyka to jakaś kpina z najwierniejszych miłośników Kata. Według niemożliwie buńczucznych zapowiedzi materiał miał przełamać "bariery dzielące muzykę klasyczną i szeroko pojmowany rock". Nie wnikam w to, jak dalece trzeba stracić kontakt z rzeczywistością, jak bardzo być zapatrzonym w siebie i pozbawionym dystansu do własnej osoby, żeby wypisywać podobne brednie, ale "Acoustic '8 Filmów'" nie jest w stanie niczego przełamać, bo ani rocka ani klasyki na tym zmarnowanym kawałku plastiku nie znajdziecie. Na zawartość albumu składa się osiem znanych (czytać: odgrzewanych), w większości już brodatych, utworów w wersjach zapitolonych na śmierć oraz cztery — dopisane zapewne na kolanie, sądząc po ich jakości — interludia. Ognisko, oaza, ognisko na oazie – to chyba najlepsze określenie poziomu artystycznego tego dobijającego plumkania. Wszystkie stare kawałki zostały niemożliwie spłaszczone, pozbawione wszelkiej dynamiki, wyprane z dramaturgii i klimatu, są też potwornie nudne i męczące. Wkurwienie budzi już sam fakt szargania paru świętości, jakimi niewątpliwie są 'Czas Zemsty', 'Głos Z Ciemności' czy 'Łza Dla Cieniów Minionych'. A te nachalne gówniane bluesowe zagrywki w 'Delirium Tremens' to już w ogóle ukłon w stronę Dżemu i innych przećpanych meneli – niech im ziemia ciężką będzie. Jakby się ktoś pytał, coś takiego w świecie Piotra Luczyka nazywa się "nowymi aranżacjami". Kurwa! Śpiewający w gościach Maciek Lipina z nieznanej mi nawet z nazwy kapeli Ścigani również nie olśnił, a barwa jego głosu tylko kilka razy zespoliła się z charakterem udziwnionych kompozycji (z czego akurat powinien się cieszyć – po co równać w dół). Wina na pewno nie leży wyłącznie po jego stronie, bo cóż wielkiego można pokazać, zmagając się z beznadziejnym podkładem. Robił, co się dało, ale "Acoustic '8 Filmów'" nie uratował. Aranżacje wokalu sugerują natomiast — takie przynajmniej odnoszę wrażenie — że z tekstami Kostrzewskiego nie miał wcześniej styczności, toteż nie za bardzo je zrozumiał. W nagraniach wzięli udział ponadto perkusista i nowy basista Kata (bardziej wnikliwi słuchacze doszukają się ich działalności, choć łatwo nie będzie) oraz "instrumentaliści [płci obojga] z orkiestr symfonicznych Polski i Europy" w liczbie... trzech, którzy również w studiu się nie orobili. I tak, według pomysłodawcy, ma wyglądać płyta, której z niecierpliwością wyczekiwali fani. Pięknie, kurwa, pięknie! Za twórczość Piotra Luczyka jeszcze 15 lat temu dałbym się pokroić, dziś pozostaje mi tylko udawać, że Kat, któremu przewodzi, nie istnieje.


ocena: 2/10
demo
oficjalna strona: www.kat-band.com

inne płyty tego wykonawcy:

podobne płyty:

Udostępnij:

1 komentarz:

  1. a klapy na oczach recenzenta to jeszcze większa kpina. Moża za głupi jesteś szanowny panie by zrozumieć inne ganie niż tempy łomot. bez poważania. Fan

    OdpowiedzUsuń