4 lipca 2026

Barren Path – Grieving [2025]

Barren Path - Grieving recenzja reviewWraz z wydaniem „Perfect Amber” historia Gridlink ponoć dobiegła końca: pozamiatane, zrobili swoje i już więcej ich nie usłyszymy. Taaa… Na taką ściemę to ja się nie dam nabrać — wszak za pierwszym razem w 2014 też kończyli definitywnie — i będę wypatrywał kolejnego reunionu, choćby miał nastąpić i za kilkanaście lat. Póki co jakąś jego namiastką jest Barren Path – zespół powołany do życia przez Takafumiego Matsubara i Bryana Fajardo (filary Gridlink), którzy dobrali sobie do współpracy dwóch kolegów z… Gridlink, zaś do wydawania odgłosów paszczą zatrudnili znanego z Maruta i Noisear Mitchella Luna. Po takim składzie można było się spodziewać wszystkiego, choć z góry było wiadomo, że to „wszystko” sprowadzi się do ekstremy.

I jeśli chodzi o ekstremę, to Grieving z pewnością nie zawodzi. To wzorowo wyprodukowany nowoczesny grind: szaleńczo szybki, nienaganny technicznie, diablo zróżnicowany i nieprzewidywalny – muzyka, za którą w pierwszej chwili trudno nadążyć i która do pewnego stopnia przytłacza swoją intensywnością, ale absolutnie nie zniechęca do kolejnych przesłuchań i prób rozszyfrowania jej. Członkowie Barren Path zadbali o to, żeby każdy z jedenastu kawałków miał do zaoferowania coś innego, coś wyróżniającego się, zaś całość była czymś znacznie większym niż tylko sumą poszczególnych elementów.

Z oczywistych względów Grieving ma duuużo wspólnego z tym, co już znamy z płyt Gridlink — czego w żadnym wypadku nie należy poczytywać jako zarzutu — ale na pewno nie sprowadza się tylko do powielania wykorzystanych już patentów. Weźmy chociażby wokale – są bardziej urozmaicone — od niskich growli po dzikie wrzaski — czym mocno podbijają dynamikę utworów i sprawiają, że muzyka brzmi ciężej i brutalniej. Poza tym materiał Barren Path wydaje się być (jest!) ponadnormatywnie chwytliwy – sporo riffów można sobie nucić pod nosem pomimo ich pokręconej formy, a praktycznie każdy numer (a już zwłaszcza „No Geneva”, „The Insufferable Weight”, „Subversion Record” i „Lunar Tear”) to potencjalny przebój Lata z Radiem.

Jedyny istotny minus, jaki przychodzi mi do głowy w związku z Grieving, to mówiono-ambientowy „Celestial Bleeding”, z którego nic wielkiego dla świata nie wynika, poza tym, że marnuje cenne sekundy. Że niby umknęło mi to, że płyta jest pierońsko krótka? Nieee, po prostu mam świadomość, że mogłaby być jeszcze krótsza, więc cieszę się nawet z tych 13 minut.

Takafumi Matsubara z kolegami ponownie udowodnili, że mają doskonały patent na tworzenie grindowych albumów, które już w momencie premiery trafiają do kanonu, by za chwilę stać się klasyką gatunku. I to niezależnie od tego, pod jakim szyldem panowie się zbierają. Tu nie ma przypadku, jest za to ogromny talent.


ocena: 9/10
demo
oficjalny profil Facebook: www.facebook.com/share/1GEhSdin1P/

podobne płyty:


Udostępnij: